Czy turystyka zawsze była seks-turystyką?
Nie podróżuję daleko, bo sama myśl o tym, że miałbym spędzać dłuższy czas w towarzystwie obcych ludzi, pod nadzorem jakichś nieznanych mi osób skutecznie mnie paraliżuje. Oglądam za to sporo rolek ludzi podróżujących i patrzę na to z rosnącym zdziwieniem i zaskoczeniem. W zasadzie jedyną motywacją skłaniającą ludzi do podróży jest seks. I to jest widoczne zawsze, choć autorzy starają się ów fakt ukryć. Opowiadając przeważnie o cenach jedzenia i hoteli. Ja się wtedy zastanawiam – po co jechać na drugi koniec świata, żeby nagrywać rolkę, której tematem są ceny owoców morza na lokalnym bazarku. I porównanie ich z bazarkiem na sąsiedniej wyspie. Dla wielu atrakcją jest to, że widzą, jak ich rodacy swobodnie poruszają się za granicą i zagadują obcych zadając im absurdalne pytania. Finałem jednak zawsze jest spacer po dzielnicy czerwonych latarni, gdzie chude – w przypadku Azji – istoty płci obojga prezentują swoje wdzięki. W Afryce jest na odwrót, wdzięki prezentują tylko dziewczyny w rozmiarach XXL. A w Ameryce Południowej nikt niczego nie prezentuje, bo wszyscy siedzą w domach ze strachu przed gangami.
Dawniej motywacją do podróżowania była deklarowana chęć poznania kultury i zabytków. Dziś to jest zupełny absurd. Zabytki nikogo nie interesują, albowiem każda gawęda o nich realizowana jest w pewnym, bardzo infantylnym standardzie. Kultura zaś sprowadzona została do jedzenia i sposobu jego podawania. No i cen za różne usługi. Chęć podróżowania jest jednak stale silnym motorem działań ludzi, szczególnie młodych dzięki temu prosperuje branża. Ta zaś ma zadania wychowawcze i musi sprowadzić klienta do pewnego niskiego, ale nie wolnego od aspiracji poziomu, żeby wydoić go z pieniędzy. Nie inaczej jest z tymi, który podróżują samotnie i uważają, że są wolni. Wszyscy chodzą po tych samych hostelach, pełnych wariatów i karaluchów, zarządzanych przez jakieś zaburzone osoby i z każdą kolejną rolką robią im więcej reklamy.
Dawniej turystyka była pasją i zajęciem ludzi majętnych, którzy chcieli podkreślić swoją niezwykłą pozycję. No i stąd zdjęcia pań w tiurniurach, wdrapujących się na Etnę, albo przewracających się o kamienie z tysiącletnimi reliefami, leżące gdzieś w górnym Egipcie. Czy była to także seks turystyka? Oczywiście, albowiem podróże służyły aranżowaniu małżeństw. Im bardziej egzotyczna sceneria tym łatwiej o taką aranżację w obrębie jednego obszaru aspiracji. Ten zaś wyznaczały właśnie podróże.
W miarę jak luzował się gorset obyczajowy, zmieniał się również charakter podróży. To znaczy bogaci geje jeździli do Włoch, żeby oglądać Caravaggia i szukać dzieł innych artystów podejrzewanych o homoseksualizm, a następnie utożsamiać się z nimi, co dawało im jakieś nie rokujące na spełnienie artystyczne, ale silne satysfakcje. I można znaleźć dość literatury, szczególnie brytyjskiej opisującej ten fenomen. Ludzi tych w istocie nie obchodziło nic poza własnymi emocjami, a te były i są nadal głównym napędem turystyki.
Jak ktoś był bardzo zboczony, albo nie mógł się zrealizować emocjonalnie w małżeństwie, nie szukał zabytków, ale jechał na wyprawę do dżungli, żeby tam sprawdzić swój charakter, odnaleźć nieznane gatunki zwierząt, albo dokonać jakiegoś pomiaru geograficznego. Ten aspekt podróżowania już od dawna się zdezaktualizował. Wszystkie pozostałe w znacznym stopniu także, ale nie do końca. Pozostał więc tylko seks, a seks turystyka stanęła dziś przed nami niczym jakieś upiorne bóstwo wymalowane w jaskrawe kolory, które domaga się coraz to świeższych ofiar.
Konsekwencją seks turystyki jest napływ migrantów. Po co bowiem jakieś wariatki mają wydawać pieniądze na loty i hotele, skoro można sprowadzić im tych murzynów na miejsce i upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. To znaczy zrealizować pasje do seks turystyki, a jednocześnie zdewastować dawne aspiracje, które były podstawowym motywem podróżników. Czyli tę całą kulturę, ślady po niej, a nawet kuchnię europejską.
Skoro więc ani atrakcyjność obiektu, ani jego skala, ani kunszt odróżniający wielkie dzieła od nędznych nie jest wystarczającą motywacją do podróżowania, a za każdym razem trzeba dołączać do tego pakietu ukrytą obietnicę, która nie zawsze się spełni, ale zawsze dotyczy kwestii obyczajowo-seksualnych, po co więc podróżować? Nie lepiej zacząć robić coś fajnego na miejscu, dokonać serii prezentacji w kampaniach reklamowych, następnie zaś przyciągnąć tu podróżników, którzy sami już zaczną się stymulować tym seksem? To taki trochę żart, bo są w turystyce nisze, w których w ogóle nie ma miejsca na rozwiązłość. Ja sam byłem ostatnio świadkiem takiej realizacji Pojechaliśmy sobie na weekend do Sulejowa, co jest – w moim przypadku – wystarczającą i całkowicie zadowalającą moje potrzeby obcowania z egzotyką – odległością. Musieliśmy bowiem pokonać całe 120 km. Poszliśmy na grzyby, popatrzyliśmy na wyschnięty zalew, a na parkingu przed wejściem do lasu zobaczyliśmy kampera na zagranicznych znakach. Przed nim zaś na stołeczku siedział jakiś pan w klapkach i skrolował coś w telefonie. Wypoczynek, prawda, niejedno ma imię.
Są więc obszary w branży turystycznej, których istnienia nawet nie podejrzewamy. I myślę, że cała kultura grzybobrania się do takiego zbioru zalicza. Jeśli komuś chce się jechać tu z dalekich krajów, żeby siedzieć przy kamperze, na skraju wsi, przy drodze, którą chodzą grzybiarze i przeglądać newsy, to znaczy, że wszystko może być atrakcją. Nie tylko transwestyci nachalnie promujący się na ulicach miast w Tajlandii.
I tego się drodzy rodacy trzymajmy. Bo może się okazać, że to Polska jest najbardziej atrakcyjnym krajem na świecie pod względem walorów turystycznych. Dzięki nieznanym smakom, można rozbudować ofertę miejscowej kuchni, która i tak już jest bardzo bogata. Można odbudować obiekty, które są całkowicie zapomniane, takie jak na przykład zamek w Krupem, położony między Chełmem, a Krasnymstawem. A także inne zamki, powoli, wbrew idiotycznej doktrynie konserwatorskiej, podnoszące się z ruin. Takie jak na przykład Ćmielów, którego właściciel zaprosił na czerwiec przyszłego roku samego Russela Crowe, żeby tam zaśpiewał. To ciekawa inicjatywa moim zdaniem, choć nie każdy pewnie lubi jak Russel śpiewa. Wskazuje ona jednak właściwy kierunek organizacji turystyki dla Polaków i nie tylko dla Polaków. Zamiast jechać w świat, ściągnij ten świat do siebie. Ludzie bowiem mieszkający w tym wielkim świecie spragnieni są normalności i spraw w ich właściwym, a nie przeskalowanym, czy też skażonym obłędem wymiarze.
Stworzenie takiej oferty, dla wielkiego świata to prawdziwe wyzwanie. I każdy może się w nim spełnić. A także, jeśli akurat tego mu potrzeba, znaleźć męża lub żonę, albo kogoś bliskiego po prostu. Nie zamykajmy więc drzwi i nie dajmy sobie wmówić, że w Polsce nie ma żadnych atrakcji, albo że są one gorszej kategorii. Nie dajmy sobie też wmówić, że sprowadzanie tu migrantów ma cokolwiek wspólnego z jakąś kulturą. Bo kraj nasz to nie jest przechowalnia, poprawczak, ani nic w tym stylu.
Na dziś to tyle. Pioter wydał nową książkę. Oto ona
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/mateusz-pretoriusz-orbis-gothicus-swebia-scytia-i-sarmacja/
Mamy nowe książki, o czym nieustająco przypominam.
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/przemysl-polski-w-xvi-wieku/
Ponieważ na jesień zaplanowałem sporo premier, muszę oczyścić magazyn, który jest bardzo mały niestety. Postanowiłem więc, że obniżę ceny nawigatorów. Bez tego i tak nie mógłbym powrócić do wydawania kwartalnika, a w robocie są już kolejne numery. Tak więc dla własnej przyjemności i dla dobra zakładu wydawniczego „Klinika Języka” kupujcie ludzie ile możecie.
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-46-pomorze/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-44-fuggerowie/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-41-galicja/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-40-poswiecony-pociagom-pancernym/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-nr-38-wegierski/
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/szkola-nawigatorow-luzyce-nr-37/
tagi: ceny seks turystyka wielki świat jedzenie szaleństwo aspiracje
|
|
gabriel-maciejewski |
| 2 października 2026 08:55 |
Komentarze:
|
|
atelin @gabriel-maciejewski |
| 2 października 2026 09:12 |
To już od jakiegoś czasu u nas funkcjonuje. I przyjeżdżają do nas turyści oglądać zabytki. Taki zabytek Kayah powiedziała kiedyś, że lubi tylko czarnych turystów.
|
|
gabriel-maciejewski @atelin 2 października 2026 09:12 |
| 2 października 2026 09:20 |
Jakoś mnie to nie śmieszy
|
|
Henry @gabriel-maciejewski |
| 2 października 2026 09:31 |
Atrakcja niejedno ma imię ;-)
|
|
maria-ciszewska @gabriel-maciejewski |
| 2 października 2026 09:55 |
Pracując na Starym Mieście w Warszawie, widziałam tabuny Japończyków, którzy snuli się patrząc w telefony. Zastanawialiśmy się, po co oni tu przyjechali, i kolega stwierdził - sprawdzają zasięg.
|
|
gabriel-maciejewski @maria-ciszewska 2 października 2026 09:55 |
| 2 października 2026 10:05 |
To rzeczywiście dziwne...no, ale to jest silny przymus kulturowy
|
|
Zyszko @gabriel-maciejewski |
| 2 października 2026 11:15 |
Ja jeżdzę czasem za granicę, żeby pokazać dzieciom jak fajna jest Polska. Córka np. była zafascynowana Londynem z misia Paddingtona i innych filmów propagandowych. Po wizycie stwierdziła, że tam syf, brud, wszędzie ninja-arabki i nasrane w metrze. Taki mały sukces wychowawczy. Żona też zadowolona, więc poniekąd wpisuję się w twoje wnioski.
|
BTWSelena @gabriel-maciejewski |
| 2 października 2026 11:16 |
" że to Polska jest najbardziej atrakcyjnym krajem na świecie pod względem walorów turystycznych"- to prawda,byłam ponad 2 m-ce na Mazurach.Coś pięknego;zieleń,trawka,ptaszki ,jeziora i przyroda cudownie działała na zdrowie. Zwiedzanie i wędrówka już nie dla mnie,ale cudo okolice .Towarzyszły mi młode bociany,których troskliwi rodzice uczyły sztuki latania,a żegnały żurawie ,które kluczem odlatywały na swoje tereny.Polska jest piękna!..
|
|
Pioter @gabriel-maciejewski |
| 2 października 2026 11:50 |
Jedyne co warto zwiedzić za granicą to kościoły katolickie, te barokowe i starsze. I jeszcze gdzie niegdzie są unikalne naprawdę krajobrazy. Muzea, poza tymi obleganymi od 200 lat, dawno już promują multi-culti, a stan dróg czy pijana/naćpana młodzież oblegająca centra miast wieczorami jednak do spcerów i wyjazdów niezbyt zachęca.
|
chlor @gabriel-maciejewski |
| 2 października 2026 12:11 |
Seksturystykę warto uprawiać z własną żoną. Zwłaszcza gdy dom rodzinny jest zbyt zatłoczony, a na początku tak zwykle bywa. Przy takich wyjazdach kraj i miejsce ma drugorzędne znaczenie.
|
|
gabriel-maciejewski @chlor 2 października 2026 12:11 |
| 2 października 2026 12:22 |
Coś w tym jest
|
|
gabriel-maciejewski @Pioter 2 października 2026 11:50 |
| 2 października 2026 12:22 |
Teraz można sobie wszystkie kościoły zwiedzić wirtualnie, bez konieczności płacenia za bilety, ale obiecuję Ci, że do Rawenny kiedyś pojadę
|
|
gabriel-maciejewski @BTWSelena 2 października 2026 11:16 |
| 2 października 2026 12:23 |
Zwłaszcza, że ze wszystkiego dziś można zrobić atrakcję. Bo ludzie przestali rozumieć jakiekolwiek konteksty
|
|
gabriel-maciejewski @Zyszko 2 października 2026 11:15 |
| 2 października 2026 12:23 |
Ja byłem w Londynie kiedy był jeszcze czysty
|
szarakomorka @gabriel-maciejewski |
| 2 października 2026 12:28 |
Na początku lat 50 byłem na koloniach w Krupem. Mieszkaliśmy w dworku Michała Reja, którego pokoje były przerobione na sypialnie dla dzieci.
Po rannej pobudce myliśmy się w strumyku cieknacym za dworkiem. Teraz widzę na zdjęciach, że spiętrzona woda utworzyła zalew.
W dwa ognie grywaliśmy na placu obok ruin zamku.
Na zdjeciach widać, że sporo z tych ruin zrekonstruowano cegłą, wtedy jak przywołuję z pamięci były tylko ruiny z kamienia wapiennego.
Ówczesnie opiekowała sie chyba tym dworkiem a raczej zarządzała gospodarstwem tamtejsza GS (Gminna Spółdzielnia Samopomoc Chłopska - było coś takiego).
Pamiętam jak przed wejściem do dworku pomagaliśmy przy młóceniu zboża - ustawiona tam została specjalnie młockarnia i było to wtedy wydarzenie.
Polska jest naprawdę piękna i jeszcze te wspomnienia.
|
szarakomorka @Pioter 2 października 2026 11:50 |
| 2 października 2026 12:32 |
Nie tylko za granicą.
W Polsce tak naprawdę też, bo reszta po wojennych pożogach to rekonstrukcje lepsze lub gorsze i nie czuje się już w nich tego "ducha czasów".
|
|
gabriel-maciejewski @szarakomorka 2 października 2026 12:28 |
| 2 października 2026 13:20 |
Ja w ogóle nie wiedziałem, że ten zamek istnieje
|
|
Zyszko @gabriel-maciejewski 2 października 2026 12:23 |
| 2 października 2026 13:23 |
Paryż odwiedziłem w podróży poślubnej 15 lat temu i już wtedy wyglądał jak cygańskie koczowisko. Na Placu Pigalle tłumy spektakularnie brzydkich chińskich prostytutek wyglądających jak jak smutni urzędnicy średniego szczebla.
|
|
gabriel-maciejewski @Zyszko 2 października 2026 13:23 |
| 2 października 2026 13:33 |
Trzeba na nowo zdefiniować atrakcje, jak widać Francuzom się to nie udało
|
|
Andrzej-z-Gdanska @gabriel-maciejewski |
| 2 października 2026 18:27 |
Chciałoby się napisać, że temat stary jak świat, ale, cytuję:
Chwila przed zmierzchem – książka autorstwa Marcina Kydryńskiego, opublikowana przez wydawnictwo Prószyński i S-ka w 1995 roku w serii Obieżyświat.
Temat kontrowersji wokół książki pojawił się w mediach w lutym 2011 roku. Zwrócono uwagę m.in. na fragmenty książki, w których Kydryński stwierdza, że pragnienie białych mężczyzn, by posiąść czarne kobiety, jest sublimacją żądzy spółkowania ze zwierzętami, a także na jego wyznanie, że miał potworną ochotę, aby skorzystać z usług nieletniej prostytutki.
W reakcji na powyższe zarzuty, Marcin Kydryński zdecydował się na wydanie oświadczenia, w którym napisał m.in.:
Kiedy książka wyszła, recenzowano ją, opisywano, czytano w radiowej Trójce, nikt nie obruszył się na te fragmenty, które dziś – całkowicie odarte z kontekstu – budzą takie zainteresowanie.
Jeśli ktoś z Państwa poczuł się osobiście dotknięty, oburzony, wstrząśnięty moją – najwyraźniej nazbyt obrazową opowieścią spisaną przed siedemnastu laty i od piętnastu nieobecną w księgarniach – przepraszam. W imieniu tamtego, dwudziestoparoletniego człowieka, którego prawie już dziś nie pamiętam.
Marcin Kydryński, Oświadczenie
https://pl.wikipedia.org/wiki/Chwila_przed_zmierzchem
miał potworną ochotę, - ale się nie zaciągał!
|
|
OjciecDyrektor @Andrzej-z-Gdanska 2 października 2026 18:27 |
| 2 października 2026 18:56 |
Oni zwyczajnie umowili się z wydawcą, że zrobią Kydryńskiemu reklamę. No i widać i czuć. Chcieli skandalu za darmo, ale nikt nie chciał sie oburzac za darmochę. Wiec zaplacili.
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski |
| 2 października 2026 18:59 |
Ogłoszenia na fejsie, że ltos szuka towarzyszy podrózy, to po prostu ogloszdnia matrymonialno- seksualne i tylko głupi nie wie,o co chodzi
|
|
atelin @gabriel-maciejewski 2 października 2026 09:20 |
| 2 października 2026 19:35 |
Jakoś nie miało być śmieszne.
|
|
Andrzej-z-Gdanska @OjciecDyrektor 2 października 2026 18:56 |
| 2 października 2026 21:09 |
Ja bym nie chciał takiej reklamy. ;)
|
Paris @Andrzej-z-Gdanska 2 października 2026 21:09 |
| 2 października 2026 21:15 |
Anna-Maria tez nie chciala,...
... i w koncu kopla go w d*pe, zboczenca jednego !!!
|
qwerty @gabriel-maciejewski |
| 2 października 2026 21:23 |
poznawanie świata należy zaczynać od najbliższych okolic wlasnego miejsca zamieszkania. historia i zabytki z wlasnej okolicy pozwalaja na dystans wobec iluzji ofert biur podroży. Wojażowanie obecne jest wymogiem konieczności np. rodzinnych lub mody środowiskowej. Pytam gościa z zadupia w małopolsce po co chce jechać na Kostarykę jak Jezioraka i wyspy Wolin nie widział. odpowiedż: bo szef jeździ po świecie i w tym roku na kostarykę to ja też.
|
qwerty @OjciecDyrektor 2 października 2026 18:59 |
| 2 października 2026 21:25 |
teraz wszystko i wszyscy kojarzą tylko z seksem. to już nie można w dwójkę iść w góry z namiotem aby nie bylo wizji, że to seks? obłąkanie.
|
ninon @Andrzej-z-Gdanska 2 października 2026 18:27 |
| 2 października 2026 22:47 |
ta historia jest jeszcze ciekawsza. Chwila przed zmierzchem jest relacją z podróży po Afryce dwóch Marcinów - Kydryńskiego i Mellera. na początku to było trio podróżnicze - razem z nimi pojechała Olga Stanisławska (o ile dobrze pamiętam, ale chyba tak), ale nie dogadywała się z chłopakami i dość szybko im podziękowała, albo oni jej.
o ile Kydryński miał potworną ochotę na obcowanie z pięknym afrykańskim zwierzęciem płci żeńskiej, ale się opanował (bo można coś złapać, to był główny powód), to Meller miał równie potworną ochotę, ale się nie bał i poszedł na całość. co jest tam, w tej książce, napisane czarno na białym. pamięć mnie nie myli, bo czytałam wtedy tę książkę i trochę mnie to zszokowało.
i teraz tak - mija ćwierć wieku, zmieniąją się kryteria mówienia o różnych sprawach, i okazuje się, że Kydryńskiego można szarpać za nogawki za to, że miał ochotę, ale o Mellerze nikt słówka nie piśnie, choć przecież wszyscy wiedzą
ciekawe, ile poziomów dzieli takiego Kydryńskiego od takiego Mellera...
|
|
Kuldahrus @gabriel-maciejewski |
| 2 października 2026 23:37 |
"... musi sprowadzić klienta do pewnego niskiego, ale nie wolnego od aspiracji poziomu, żeby wydoić go z pieniędzy. "
Właściwie w tym fragmencie wyraziłeś esencję współczesnej patologii związanej z turystyką, a to związane jest z szerszym problemem rozpasanej próżności. Obecnie rozpleniła się patologia polegająca na tym, że ludzie nie potrafią po prostu gdzieś pojechać dla siebie samych(gdziekolwiek, czy to będzie Portugalia, czy to będzie Chicago), oni muszą z tego zrobić przedstawienie, jak to oni !PODRÓŻUJĄ! i muszą się tym pochwalić wszędzie.
Do tego dochodzi "lemingizacja" podróży, czyli że panuje owczy pęd, jak jeden pojedzie do Turcji oglądać balony, to zaraz zanim tysiące lecą tam oglądać balony, bo zobaczyli w internecie, bez żadnej refleksji.
No i ten brak refleksji wyraża się jeszcze w tym że wielu myśli iż wyjeżdząjąc na drugi koniec świata stają się kimś innym(w jakiś sposób lepszym) przez chwilę, ale to tylko iluzja, bo to że pojechali nad morze Czerwone, czy Śródziemne zamiast nad Bałtyk nie wyleczy ich z wewnętrznych problemów.