-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Czy Polacy znają historię?

Panuje powszechne przekonanie, że tak, że znają, a nie dość, że znają to jeszcze rozumieją. Na wysoki poziom znawstwa wskazywałaby także duża liczba periodyków zawierających treści historyczne. Nie ma praktycznie takiego tygodnika, który by dodatku o historii nie wydawał. Boom na te wydawnictwa rozpoczął się dokładnie wtedy kiedy wybujała blogosfera załatwiła wydawcom darmowe badania rynku, kiedy mogli oni stwierdzić naocznie, że można pisać o czymś innym niż standardy znane z podręczników i to nie będzie strata. Po wielkim sukcesie tych dodatków przyszła pora na filmy, możecie być pewni, że teraz, przez najbliższe 10 lat powstanie tyle ważnych filmów historycznych, że dostaniecie od tego torsji. Już się w zasadzie zaczęło. Mamy filmy o powstaniu warszawskim, a teraz na ekrany wchodzą dwa od razu filmy o dywizjonie 303. Ja nie byłem póki co na żadnym, ale chyba się wybiorę. Nie po to, żeby ekscytować się wyczynami pilotów, ale z dziejopisarskiego obowiązku. Pamiętam bowiem, że książka Arkadego Fiedlera pod tytułem „Dywizjon 303” była jego najsłabszą książką, najcieńszą przy okazji, jeśli nie liczyć dziwacznego peanu na cześć brytyjskiej marynarki zatytułowanego „Dziękuję ci kapitanie”. Nie mam akurat tego pod ręką, ale pamiętam, że rzecz ta była lekturą w szkole podstawowej. Nic niestety z niej nie zapamiętałem, poza tym oczywiście, że wszyscy pod niebiosa wychwalali bohaterstwo polskich lotników. Dziś kiedy czytam o tej książce w wiki, okazuje się, że był to reportaż. Niestety tytuły rozdziałów, które tam są zacytowane nie skłaniają mnie do ponownej lektury, każą raczej postawić pytanie – kto w ogóle pozwolił Arkedemu Fiedlerowi pisać i co to jest za konstrukcja – najliczniejsze zwycięstwo? No dobrze, ale nie znęcajmy się tu nad panem Fiedlerem, wracajmy do naszych baranów, czyli do Polaków, którzy znają historię. Ostatnio jak pamiętacie wydaliśmy komiks zatytułowany „Noc św. Bartłomieja”. Okazało się, a wiem to z kilku źródeł, że ludzie, niekiedy z pretensjami do ilorazu, nie rozumieją o co w tym, prostym przecież scenariuszu chodzi. Niektórzy mówią, że do tego potrzebne są didaskalia. Kurczę, to mnie trochę dziwi, albowiem do filmu, gdzie występują różni ludzie, którzy w dodatku nie stoją w miejscu, ale cały czas biegają didaskalia nie są nikomu potrzebne. Przy lekturze komiksu, gdzie mamy trzech królów o imieniu Henryk, ponumerowanych do tego dokładnie, pojawiają się problemy. Rozumiem, że oznacza to iż nigdy nie wyjdziemy poza formułę wiedźmina – wyłaź nędzny szczurze, bo odrąbię ci twój parszywy łeb? Że już na zawsze pozostaniemy w tej dziwnej bańce napełnionej kokieterią wobec czytelnika, który – gruby i nieogolony – siedząc na kanapie z pięknym komiksem w rękach musi się poczuć jak największy bohater kosmosu, a przynajmniej jak Jan Zumbach? Oby nie. Ja na pewno nie będę pchał swojego wózka w tę stronę i na pewno nie będę redukował produkowanych przez nasze wydawnictwo treści do takich formuł. Rozmawiałem o tym ostatnio zarówno z Hubertem jak i z Tomkiem. Doszliśmy do wniosku, że trzeba narysować jeszcze przynajmniej trzy albumy, żeby wychować sobie publiczność. To zaś jest wartość, której nic nie zastąpi i tylko o nią warto walczyć. O dobrą, wierną i nie zważającą na krótkotrwałe koniunktury publiczność. Reszta to wspomniane tu już didaskalia. Stąd właśnie moje przypuszczenie, że owa zastraszająca ilość periodyków poświęconych historii nie powoduje jej dogłębnego poznania, nie wychowuje publiczności, nie przyciąga jej, a jedynie podsuwa jakąś papkę do przeżucia, w której trafiają się jakieś rodzynki – dla jednych są to historie o gołych babach palonych na stosie, a dla innych kawałki o bohaterskich lotnikach. Okay, niech sobie to wydają, my podążamy w innym kierunku.

Umieszczę dziś w sklepie książkę zupełnie niezwykłą, dość przy tym starawą i źle wydaną, ale jest to książka naukowa, oparta na źródłach, a więc nikomu nie przyszło do głowy, żeby ją jakoś podrasować. Nie o to przecież chodzi w wydawnictwach naukowych, prawda? Dlaczego jest to publikacja niezwykła? Po pierwsze dlatego, że jej autorem jest biskup, po drugie, dlatego że dotyczy okresu w dziejach Polski opisywanego rzadko, źle i bez sensu. Dziełko nosi tytuł „Między Altransztadem a Połtawą. Stolica apostolska wobec obsady tronu polskiego w latach 1706-1709”, a jej autorem jest biskup Jan Kopiec. Książka ma już ponad 20 lat, ale nie była rzecz jasna popularyzowana w żaden sposób. Nikt też o niej nie mówił i nie zachwalał jej czytelnikom. Ja czynię to jako pierwszy. Dlaczego? Z powodów sentymentalnych po trosze, a po trosze z wyrachowania. Zacznę od tego drugiego. Nie ma w zasadzie żadnych książek dotyczących toczącej się na ziemiach polskich w początku XVIII wieku wojny północnej. To był konflikt straszliwy, dużo cięższy i obfitujący w gorsze skutki niż ten cały Potop Szwedzki. Szczegóły tego konfliktu kołaczą się gdzieś tam w naszych głowach, głównie z tego powodu, że dawno temu niektórzy z nas oglądali serial „Hrabina Cosel”, nakręcony na podstawie słabej bardzo powieści Józefa Ignacego Kraszewskiego. I to w zasadzie tyle. Uważam więc, że każda publikacja dotycząca tamtego okresu jest cenna i ważna, wszystko co daje nam jakieś nowe informacje na temat zmagań Szwecji, Rosji, Hetmanatu mazepińskiego, Francji, Saksonii i Prus jest ważne. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości, dlatego więc kiedy podsunięto mi skan tej książki natychmiast poprosiłem naszego kolegę magazyniera, żeby umówił się na audiencję u autora i wybadał możliwość ponownego wydania tego ważnego dzieła. Audiencja się odbyła, ja jestem w posiadaniu kilkudziesięciu egzemplarzy książki, a ksiądz biskup Jan Kopiec nie widzi przeszkód na drodze do ponownego wydania swojej książki. Teraz muszę jeszcze porozmawiać z księżmi z Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego, który jest właścicielem praw autorskich rozpoczynamy pracę nad tą edycją. Mam nadzieję, że stanie się to niebawem. Teraz o sentymentach. Bardzo często bywam w miejscowości Brody, tuż nad niemiecką granicą. Znajduje się tam, całkowicie zrujnowany pałac Bruhla, ministra skarbu Augusta III. Budowla niszczała przez wiele lat, ale teraz powoli się ją odbudowuje. Jest przykryta dachem, w odnowionych oficynach zaś znajduje się hotel i sala weselna. Miasteczko jest małe, ale ładnie położone, miała tu powstań kopalnia węgla brunatnego, ale ekolodzy ją zablokowali. To znaczy zablokowali ją Niemcy, żeby nie robiła konkurencji dla podobnych kopalń po drugiej stronie granicy. Pałac był niszczony dwa razy, raz przez żołnierzy starego Fritza, który osobiście Bruhla nienawidził, a drugi raz przez żołnierzy radzieckich. To jednak co pozostało po nim, a także po założeniu ogrodowym każe się poważnie zastanowić nad perspektywami jakie miała przed sobą unia polsko-saska. My się o tej unii wyrażamy zwykle źle. Sądzę, że całkowicie niesłusznie, albowiem Saksonia była ważnym elementem w planach Watykanu na wschodzie. Być może zaaranżowanie tej unii, to ostatni akord wielkiej, niezależnej polityki papieskiej w epoce nowożytnej, tuż przed wielkim upadkiem, kasatą jezuitów, rozbiorami Polski, epoką napoleońską i innymi bożymi karami. Dla wielu osób będzie to pewnie zaskoczeniem, ale August II Sas, August der Starke, był popierany przez papieża i rezydujących nad polską granicą nuncjuszy. Dlaczego nad granicą? W kraju nie czuli się bezpiecznie ze względu na wojska szwedzkie przemierzające Polskę wzdłuż i wszerz. Lata, które opisuje, na podstawie dokumentów wystawianych przez nuncjaturę, ksiądz biskup Jan Kopiec, to lata wahań i chwiejnej polityki Watykanu. W Altransztadzie August zrzekł się korony i dyplomacja papieska stanęła wobec dylematu nierozwiązywalnego – czy cofnąć poparcie dla niego, czy też – w porozumieniu z Rosją – je utrzymać. To są poważne sprawy, jak widzimy, bo w tle majaczy jak zwykle, rozżarzana w takich momentach kwestia katolicyzacji Rusi, a także oferty francuskie podsuwane Watykanowi na złość Niemcom. Pojawia się też kwestia usamodzielnienia się, to znaczy w praktyce – zeświecczenia polityki austriackiej, która w porozumieniu z Wielką Brytanią, zaczyna dryf w kierunku przeciwnym niż Kościół. Wobec tych wszystkich problemów stawia nas książka biskupa Jana Kopca. Ja zaś dodam jeszcze, że znajduje się w niej bibliografia i przypisy, a także informacje, które wywołują zdziwienie, ale też nadzieję. Otóż okazuje się, że pełna biografia papieża Klemensa XI została ostatnio wydana w latach trzydziestych w Niemczech. W roku 1990 wydano co prawda w Rzymie inną biografię tego papieża, ale „wyczyszczoną z wątków polskich”. To jest moim zdaniem niezwykłe. Pisze się biografię ojca świętego, który był jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci w dziejach Kościoła. Jego polityka na wschodzie zmierzała wprost do zbudowania przeciwwagi dla Wiednia w krajach niemieckich i stąd to obstawienie unii polsko- saksońskiej, a wydana w Rzymie biografia pomija wątki polskie. Niesamowite. Ciekawe czemu te wątki zostały pominięte, akurat wtedy, kiedy żył Jan Paweł II...Niestety ksiądz biskup nie zdradza nam nazwiska autora tej biografii.

Na koniec jeszcze słów kilka o wojnie północnej. Kiedy byłem dzieckiem i chodziłem do naszej, wiejskiej biblioteki, na półce stało tam dwutomowe dzieło zatytułowane „Wojna północna”. Nigdy go nie przeczytałem, bo byłem za mały na tę lekturę. Poszukuję tej książki teraz na allegro, ale bez skutku, nie było chyba nigdy wznowione. Nie pamiętam też nazwiska autora.

Dosłownie zaś przed chwilą otrzymałem mai z pytaniem co sądzę o serii filmów zatytułowanych „Historia na szybko”. Oto próbka https://www.youtube.com/watch?v=TyvUJ06g4rQ&index=5&list=PLBJEVn1h83HxvCVusUnwJqCoHIZed96Rt

 

Ponoć ma to pomóc w rozumieniu historii. Odpisałem, że już prędzej wywoła niebezpieczne uzależnienia od uproszczeń. A pewnie też różne pokusy, żeby wyczyścić tę czy inną biografię z jakichś wątków.

 

Na dziś to tyle. Zapraszam na portal www.prawygornyrog.pl a także do sklepu www.basnjakniedzwiedz.pl



tagi: kościół  polacy  historia  popularyzacja  wojna północna  dywizjon 303 

gabriel-maciejewski
30 sierpnia 2018 09:23
23     2476    15 zaloguj sie by polubić
komentarze:
betacool @gabriel-maciejewski
30 sierpnia 2018 10:54

Przez całe studia (polonistyka) miałem wrażenie, że ją dość dobrze znam.

Ten błogostan trwał całe lata po studiach. Teraz  mógłbym ewentualnie stwierdzić, że zaczynam ją poznawać. Wiem też że nie starczy mi półek i lat by kiedykolwiek dojść do ponownego błogostanu.

 

zaloguj się by móc komentować

Draniu @gabriel-maciejewski
30 sierpnia 2018 11:12

Bez dziejów gospodarki i omijania tych wątków obraz rzeczwisty historii zawsze będzie mitologizowany i zawsze bedzie się oddalał od poznania prawdy historycznej, a w najgorszym wypadku bedzie sluzył do manipulacji politycznej. 

Biblioteka Historii Gospodarczej Polski wydawnictwa Klinika Języka, to jest znakomity pomysł Coryllusie.

zaloguj się by móc komentować

chlor @gabriel-maciejewski
30 sierpnia 2018 11:19

Jasne, że komiks historyczny typu "Atak Wikingów na żeński klasztor" nie wymaga żadnych objaśnień, ani śladowej wiedzy czytelnika. Natomiast w dobrym filmie czy komiksie historycznym didaskalia są wskazane. W filmie można to zrobić przez dobre dialogi, w komiksie trudniej, bo brak miejsca na tekst. Inny sposób - kierowanie komiksów do ludzi już przygotowanych, w miarę oczytanych. Wychowanych przez wydawnictwo. Chyba o coś takiego Ci chodzi.

zaloguj się by móc komentować


parasolnikov @gabriel-maciejewski
30 sierpnia 2018 12:36



To ja jako typowy tłusty Janusz w kalesonach przed komputerem, dwa słowa.
Po pierwsze te filmiki to kłamstwo i oszustwo i myślę, że słusznie je wrzuciłeś do tej notki, bo w nich to kłamstwo i znawstwo histori przez polaków skupia się jak w soczewce. Okazuje się, że można opisać 400 lat naszej historii. Nie wychodząć mapą poza granice IIIRP to jest poprostu fantastyczne i nie wymaga chyba dalszego komentarza. Jest to tak mocno skadrowane, że aż mi przykro. Oczywiście gościu mówi jak typowy absolwent uniwersytetu i nie da się go słuchać. Ale oczywiście nikt z inteligentów nie powie tego głośno i w ogóle będzie udawał głupiego, że nie wie o co chodzi.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
30 sierpnia 2018 14:08

Trochę inaczej zadała bym pytanie. Czy rozumiemy naszą historię? Bo większość moich znajomych umie lepiej niż ja. Czyli znają. Zaś myślenie w kategoriach gospodarczych to rzadkość. Nagranie w tekście służy do wykucia na pamięć i zadania egzaminu. Potem można zapomnieć lub nie. 

Bardzo dobrze ze są nagrania na PGR kształcące dorosłych. Żeby jeszcze umieli takie myślenie ciekawe, taki nawyk, przekazać młodym. 

Dla mnie pozostaje słuchanie. Współczesna historia jest na YT bogato reprezentowana. Tamta dawna w sensownej dla mnie wersji trudna do znalezienia.

Mało jest do słuchania, ogólnie. 

muzyka oczywiście zawsze

.

 

zaloguj się by móc komentować

Janek-D @gabriel-maciejewski
30 sierpnia 2018 14:28

Jestem świeżo po lekturze książki Jan Amos Komeński, J. Giertycha i zdecydowanie jednak Polacy nie znają historii. Ci co znali to wyginęli. Dobrze, że są ludzie którzy odkopują tą wiedzę... Teraz studiuję Okrainę... Wydaną tak na marginesie przepiękne, wielkie dzięki dla Państwa Czerniaków i wydawcy

zaloguj się by móc komentować

bolek @gabriel-maciejewski
30 sierpnia 2018 16:06

"Kiedy byłem dzieckiem i chodziłem do naszej, wiejskiej biblioteki, na półce stało tam dwutomowe dzieło zatytułowane „Wojna północna”. Nigdy go nie przeczytałem, bo byłem za mały na tę lekturę. Poszukuję tej książki teraz na allegro, ale bez skutku, nie było chyba nigdy wznowione. Nie pamiętam też nazwiska autora."

Może to jednak było coś takiego?

Chyba, że nie umiem szukać ;-)

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @gabriel-maciejewski
30 sierpnia 2018 16:14

W roku 1990 wydano co prawda w Rzymie inną biografię tego papieża, ale „wyczyszczoną z wątków polskich”. (...) Niestety ksiądz biskup nie zdradza nam nazwiska autora tej biografii.

 

Włoska wiki podaje czterech autorów znawców tematu. Z 1990 jest tylko jeden.

  • Giuseppe Cucco (a cura di), Papa Albani - Le arti a Urbino e a Roma 1700-1721, Marsilio editore, Venezia, 2001, ISBN 88-317-7862-5
  • Nicola Mario Frieri, Il dolente pontificato di Clemente XI (1700 - 21), Casa Editrice Sapere Aude, Urbino 1993.
  • Claudio Rendina, I papi, Roma, Ed. Newton Compton, 1990
  • John N.D. Kelly, Gran Dizionario Illustrato dei Papi, Casale Monferrato (AL), Edizioni Piemme S.p.A., 1989, ISBN 88-384-1326-6
  • Stefano Andretta, CLEMENTE XI, papa, in Dizionario biografico degli italiani, vol. 36, Roma, Istituto dell'Enciclopedia Italiana, 1982.

 

zaloguj się by móc komentować

bolek @gabriel-maciejewski
30 sierpnia 2018 18:46

" na półce stało tam dwutomowe dzieło zatytułowane „Wojna północna” "

Z dwutomowych jest tylko

Polska w okresie Drugiej Wojny Północnej 1655-1660 Tom I

Polska w okresie Drugiej Wojny Północnej 1655-1660 tom II

Okazało się, że jest jeszcze 3 z bibliografią.

Polska w okresie Drugiej Wojny Północnej 1655-1660 tom III

PS

Jakby co to mam II w pdf.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
30 sierpnia 2018 20:11

" Audiencja się odbyła, ja jestem w posiadaniu kilkudziesięciu egzemplarzy książki, a ksiądz biskup Jan Kopiec nie widzi przeszkód na drodze do ponownego wydania swojej książki. Teraz muszę jeszcze porozmawiać z księżmi z Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego, który jest właścicielem praw autorskich rozpoczynamy pracę nad tą edycją. Mam nadzieję, że stanie się to niebawem."

Wspaniale. Jestem pod wrażeniem, że tak sprawnie udało się to załatwić.

 

Jeśli chodzi o wydane komiksy to tak jak teraz jest bardzo dobrze. To jest najwyższa jakość obecnie, nie rozumiem tych pretensji niektórych osób.

zaloguj się by móc komentować

wierzacy-sceptyk @gabriel-maciejewski
30 sierpnia 2018 20:16

Nie znają, niektórzy wcale bo ich to nie interesuje

Inni znają ale tylko tę mieszczącą się w ramach oficjalnej opowieści, bez zrozumienia

Niektórzy historycy znają, ale nie rozumieją

Inni historycy znają i rozumieją, ale nie chcą się tą wiedzą dzielić, bo jakaś dziwna siła nie da im grantów, po prostu punktoza

Chyba że w nakładzie dwustu egzemplarzy w uczelnianym wydawnictwie, tak ukrytych żeby żaden profan tego nie znalazł

Ty też nie znasz, ale jak coś znajdziesz to głośno się tym chwalisz

Kidyś znalazłem filmik, młody szympans znalazł dużą kiść bananów i głośno się tym pochwalił

Jakiś stary szympans natychmiast mu je zabrał

Ale on był członkiem stada, nauczył się aby następnym razem być cicho

A Ty nie jesteś członkiem tego stada, ale nie jesteś też samotnikiem

Zbierasz zupełnie inne stado, może nie tyle samotników co żyjących niezależnie

Takie dziwne stado szympansów niezależnych:)

 

 

zaloguj się by móc komentować


bulk @gabriel-maciejewski
30 sierpnia 2018 21:21

Jeśli chodzi o monografie wojny północnej w języku polskim to zaryzykuję, że to "Wojsko Rzeczypospolitej w dobie Wojny Północnej" Jana Wimmera. Książka jest dedykowana obecnie dla historyków wojskowości, ale poza tym autor porusza kwestie cen, technologii, taktyki, no i oczywiście narracji geopolitychnych na tyle na ile pozwalały realia lat 60' XX w. Dodam, że udało mi się ją kupić w cenie mocno zaniżonej na allegro.

zaloguj się by móc komentować

bolek @gabriel-maciejewski 30 sierpnia 2018 21:01
30 sierpnia 2018 22:34

OK

Tzn że to drugie to też pudło?

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @chlor 30 sierpnia 2018 11:19
31 sierpnia 2018 01:39

Ależ skąd! Nie brak miejsca na tekst. Nie musi być wcale długi. Ładnie to widać w Świętym Królestwie. To prawda że Noc św. Bartłomieja wychowuje czytelników, i autor z p. Hubertem i Bereźnickim zrobi co zechce, ale całkiem spokojnie można by w tej Noc św. Bartłomieja co 5 stronę wsadzić takie teksty jak w Świętym Królestwie. To nie są didaskalia, to jest historiografia.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski
31 sierpnia 2018 02:20

"A pewnie też różne pokusy, żeby wyczyścić tę czy inną biografię z jakichś wątków."

Na przykład polskich w tekstach o Watykanie albo watykańskich w tekstach o Polsce.

Książka Bp Kopca bije na 10 głów również narracją Ludluma, Forsythe'a i innych sensatów, bo oni swoje historie wysysają z palca, a tu u Ks. Kopca jest po prostu żywa historia i żywi ludzie, faktycznie i nieustannie będący na granicy zwycięstwa i nicości politycznej, a nawet nagłej a niespodzianej śmierci.
 

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski
31 sierpnia 2018 02:22

W książce Ks. Kopca i całej tej historii zafrapował mnie jeden szczegół, który jeszcze do końca nie przestudiowałem. Owoż głównym adwokatem Augusta II w Watykanie był nie tylko Klemens XI, papież wybitny, który zrobił wiele dla podniesienia nie tylko dyplomacji watykańskiej, ale i samej misji Kościoła, m.in. jeszcze przed wyborem na papieża, jako doradca Innocentego XII, dopomógł w likwidacji ostatnich przyczułków nepotyzmu (bulla Romanum decet pontificem, 1692) - zakaz mianowania przez Papieża na kardynałów ludzi spokrewnionych z nim (mógł tylko jednego obsadzić jednego krewniaka i miał on b. ograniczone dochody), no i oczywiście jego wielkie zaangażowanie w rekatolizację Saksonii, samego jądra ciemności na Zachodzie, a na wschodzie nawet nie katolizacji, ale po prostu faktycznego Chrztu Moskwy, która chrześcijańska nigdy nie była. 

Postawił na Augusta Sasa, który zbliżył się do Kościoła, bo Leszczyński był w zasadzie marionetką Karola Gustawa, którego de facto wszyscy nominowali za wczasu na zwycięzcę w wojnie północnej. Zwycięstwo Piotra Wlk było zaskoczeniem dla całej Europy. Pomogło tropikalne lato ukraińskie i dezynteria wśród Szwedów.

Oprócz Klemensa XI bardzo ważne poparcie przyszło od nuncjuszy papieskich, a najważniejsze od kamerlinga Giambattista Spinola, z tych Spinolich genueńskich, którzy zawsze byli po stronie hiszpańskich Habsburgów. Giambattista po prostu wspierał osobiście Augusta i "trzymał go za rączkę" w najcięższych momentach.

Tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ambrosio_Spinola , b. ciekawy tekścik z wikipedii o Spinoliich z Genui i Ambrosio Spinolim, genialnym strategu na służbie Habsburgów, który był wyznaczany na dowódcę inwazji na Anglię : 

Kardynałów Gimabatistów Spinolich było zresztą trzech, jeden po drugim. Ten od Augusta II to drugi w kolejce. Również człowiek oddany Kościołowie, ale i dyplomata, który odegrał ważną rolę w sprawie sukcesji po Karolu II Habsburgu, czyli wraz dwoma innymi kardynałami doradził umierającemu Karolowi (w czasie konklewe AD 1700, czyli równolegle do wyboru Klemensa na papieża) wyzanczenie Filipa Andegaweńskiego na następcę, który też miał pod górkę cały czas a nawet musiał przeżyć własnego syna: https://pl.wikipedia.org/wiki/Filip_V_Hiszpański#Sukcesja_hiszpańska. Wybór nie był łatwy bo i Paryż i Wiedeń groził, że jeśli wyznaczy następcę ze strony przeciwnej, to zajmą posiadłości hiszpańskie we Włoszech. No i proszę, wuala ...

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @gabriel-maciejewski
31 sierpnia 2018 10:22

Poprawka: po umierającym w owym czasie hiszpańskim Karolu II Habsburgu. a nie XII. Pomerdało mi się z Karolem XII Wittelsbachem (1682-1718), a nie Gustawem, rzecz jasna. Karol XII Wittelsbach był faworytem w wojnie północnej. 

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @gabriel-maciejewski
31 sierpnia 2018 14:39

Pomogło tropikalne lato ukraińskie i dezynteria wśród Szwedów.

Czy w literaturze na temat tego lata i dezynterii jest mowa również o epidemii wśród ludności tubylczej?

Czy raczej tylko i wyłącznie wśród dzielnych wojaków co to z zatrutego źródła wodę czerpali i ich ostro zczyściło a zastępy zdziesiątkowało?

Może bardziej chodzi o cholerę, co na owe czasy modną zarazą była?

O namiar na litaraturę w sieci proszę.

zaloguj się by móc komentować


orjan @gabriel-maciejewski
31 sierpnia 2018 19:44

Tom wprawdzie jeden, ale przynajmniej cały w sieci.

http://pbc.gda.pl/dlibra/doccontent?id=2867

 

Jest to doktorat Józefa Feldmana Polska w dobie wielkiej wojny północnej 1704-1709 (promotor Stanisław Kot)

Młody Józio Feldman w oczach S.Wyspiańskiego

zaloguj się by móc komentować

saturn-9 @bolek 31 sierpnia 2018 18:55
1 września 2018 07:56

Pierwsze z brzegu

Z tymi brzegami w morzu możliwości sieciowych jest tak, że każdy strzęp lądu zdaje się być w zasięgu ręki. Sieciowa Fata Morgana to jednak pustynia ruchomych piasków. Po oczach nim poszukującego.

Dziękuję za namiary. Przyjrzę się.

Namiary podają cholerę i inne plagi egipskie. A Magazynier wrzucił dezynterię pod rozwagę. Wyważać drzwi otwartych nie chciałem więc poprosiłem o ten namiar na dezynterię.

Z mojej orbity wynika, że to jakieś źródło zatrute spowodowało ten pomór wojów na szweckim żołdzie. Z perspektywy XXI wieku nic nie dziwi. Obieg splecionej informacji i dezinformacji skutecznie działa. Niebacznie powielane są stare tropy prowadzące na manowce.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować