Czy pisarze mają wyobraźnię?
Wszystko wskazuje na to, że nie. Wyobraźnia jako walor konieczny w warsztacie literata została już dawno unieważniona. Pisarz dzisiaj to człowiek korzystający z instrukcji, a ci którzy mu je wręczali coraz częściej przebąkują, że niebawem pisarza zastąpi sztuczna inteligencja. I piszą to z ulgą, albowiem moment ten uwolni ich od konieczności współpracy z tymi roszczeniowymi durniami, jakimi bez wątpienia są pisarze.
Dlaczego, skoro pisarze nie posiadają wyobraźni, ludzie wciąż chcą czytać książki? Bo jest to przymus wywołany poprzez promocję autorów bez wyobraźni, a także przez stale żywy mit, że ta wyobraźnia istnieje. Mity jak wiadomo są trwałe i wystarczy je delikatnie stymulować, by żyły długie dekady, a nawet stulecia. Po coś jednak się te mity tworzy i po coś są one podtrzymywane? Odpowiedź na takie pytanie jest oczywista i czytelna. Udzielamy jej tutaj niema codziennie – mit o wyobraźni pisarzy służy temu, by ukryć prawdę. Sami zaś pisarze są zawodowymi kłamcami o różnej skali możliwości. Ich istnienie zaś sprowadza się właśnie do tej misji – ukryć prawdę. I teraz ważna rzecz – w imię czego? Mniej więcej wiemy w imię czego prawdę ukryć próbował Henryk Sienkiewicz. To było, jest i będzie jasne – żebyśmy nie oszaleli od nagromadzonych w naszej historii przykładów kurestwa, obłędu, złodziejstwa i innych patologii. Stąd też Henryk jest wrogiem wszystkich pisarzy postępowych, którzy prawdę ukrywają w inny sposób. Otóż chcą oni przekonać czytelnika, że każda próba uszlachetnienie postaw współczesnych jest z góry skazana na klęskę, albowiem tyle było w Polsce kurestwa, obłędu, złodziejstwa i innych patologii. Ktoś powie, że ja sam im przyznałem rację. Otóż nie, bo powyższe walory nie występują w oderwaniu do człowieka, nie unoszą się jak Duch Boży nad wodami, ale są przypisane do konkretnych osobników. Rolą zaś pisarza nie istniejącego realnie, a jedynie wyobrażonego, rolą pisarza idealnego byłoby sklejenie w umyśle i sercu czytelnika tych „walorów” z konkretnym człowiekiem. I aby do tego nie dopuścić, aby nie wskazywać na nazwiska, na osoby, na rodzinę, na tradycję wreszcie, powołano do życia pisarzy postępowych. O ile Sienkiewicz kreował bohaterów o tyle oni muszą ich degradować i taplać w błocie, albowiem sami wywodzą się z tradycji zaprzaństwa, zdrady i oszustwa. I to jest naprawdę proste do zrozumienia. Im bardziej współcześni pisarze powołują się na moralność, im silniej chcą jej bronić, także środkami przymusu bezpośredniego, im więcej patriotycznych wątków wplatają w swoją prozę tym bardziej są podejrzani. Bo jedyne w czym widzą prawdę to projekcje Sienkiewicza, który – jak wskazałem – chciał ją przecież ukryć.
I tak doszliśmy do momentu najważniejszego czyli wskazania, że potrzebna nam jest zupełnie nowa narracja i zupełnie nowa definicja warsztatu autorskiego. Jakie powinno być podstawowe założenie na nowo zdefiniowanej misji? Takie jak już wspomniałem – zamarkowana wyobraźnia podparta kokieterią służy kłamstwu. Od tego wyjdźmy i wspomnijmy raz jeszcze jedną z najbardziej popularnych serii literackich, jakimi karmiły się pokolenia obecnych sześćdziesięcio, pięćdziesięcio i czterdziestolatków, czyli serię książek Maurice’a Druona. Jak pamiętamy pan Druon, nazywał się naprawdę Moryc Kessel, a jego rodzina wywodziła się z Białorusi. Zastosowany przez niego zabieg, który uwiódł rzesze czytelników i „zafascynował” ich historią, polegał na wskazaniu, że Jakub de Molay, wielki mistrz templariuszy, rzucił ze stosu klątwę na króla Filipa, papieża Klemensa i kanclerza królestwa Wilhelma de Nogaret. Setki zapisanych później stron były już tylko didaskaliami do tego jednego zabiegu. Tyle, że to nie była i nadal nie jest prawda, bo Nogaret zmarł rok przed spaleniem na stosie Jakuba de Molay. Czemu więc służył ten zabieg? Jakże przecież uwodzicielski i zastosowany w czasie, kiedy nikt nie mógł od razu zweryfikować prawdy? Odwróceniu uwagi od sprawy najistotniejszej, czyli heretyckiego pochodzenia Nogareta. Co jest, w mojej ocenie, najważniejszą kwestią w całej sprawie templariuszy. No, ale pisaliśmy już o tym wielokrotnie i nie ma sensu powtarzać wszystkich szczegółów. Dodam jeszcze tylko, że czytelnik przyłapany na tym, że wierzy w takie projekcje, nawet jeśli wskaże mu się prawdę, jest przekonany, że autor wymyślił to wszystko dla jego osobistej frajdy. Tak samo myślą ofiary oszustów matrymonialnych, które tracą grube tysiące złotych, ale do końca życia wspominają upojne noce ze złodziejem. Na to akurat nie mam i nie chcę mieć wpływu. No, ale na literatów troszkę mam, bo sam mam wielu czytelników. Jest to wpływ minimalny, ale lepszy taki niż żaden.
Weźmy teraz inny przykład – takiego Pilipiuka – który buduje narracje wokół sielankowego życia w Polsce za czasów ostatnich carów rosyjskich. Czy on to robi z głupoty? Czy nie jest zorientowany w sytuacji, czy może nie czytał wspomnień Hipolita Milewskiego? Sądzę, że wszystkiego tego jest po trochu. Nie inaczej jest z tymi prorokami, którzy podkreślają zasługi i wielkość księcia Druckiego-Lubeckiego, nie potrafiąc nakreślić portretu psychologicznego tego człowieka słowem, albowiem za każdym razem, kiedy próbują to czynić wychodzi im autoportret. To jest zresztą jeden z momentów najwyraźniej charakteryzujących współczesnych pisarzy. Pozwolono im pisać i kłamać, a w zamian dano pieniądze oraz możliwość portretowania siebie samych, jako postaci istotnych w historii lub moralnie wyższych nad cały ten kłębiący się poniżej tłum.
I tu dochodzimy do kolejnego ważnego momentu, czyli potrzeby kreowania bohaterów pozytywnych. To znaczy takich, którzy nie porywali się z motyką na słońce. I my także, w naszym wydawnictwie wskazujemy na takich. Są to wspomniany Hipolit Milewski, Edward Woyniłłowicz, ksiądz Marian Tokarzewski i Emanuel Małyński. Ludzie ci, nie dość, że mieli możliwości by działać pozytywnie, to jeszcze potrafili te swoje działania opisać, przeważnie w kilku językach. Czy oni się nadają na bohaterów pozytywnych? Nie, albowiem sami napisali zbyt wiele i nie musi za nich przemawiać nikt obcy. Bohaterów pozytywnych kreuje się zaś nie po to, by bronili się sami, ale po to, by za ich pomocą piętnować postawy niewłaściwe. To znaczy jakie? Samodzielne. Bohaterowie pozytywni to figury tworzone za pomocą wtryskarki z silikonem. Nie podlegają erozji, nie można o nich źle mówić, można je tylko kolorować w różnych odcieniach i stawiać na domowych ołtarzykach zamiast Matki Bożej Loretańskiej. Czyni to zwykle ortodoksyjna prawica, którą niesłuchanie łatwo złapać na przeinaczeniach i roszczeniach. Pamiętam, jak poseł Braun lansował obecne przecież w podręcznikach komunistycznych dokonania wspomnianego tu księcia Druckiego-Lubeckiego. Jednocześnie zaś szydził z Leona Newachowicza, który był wszak prawą ręką tegoż ministra skarbu. I na przekazanych mu monopolach wyrósł mit o skutecznej gospodarce księcia. No i na tym jeszcze, że miał on na pieńku z carem, któremu nie przekazywał stosownych ilości gotówki wyciśniętej z ograbionych przez skarb Królestwa pośredników w obrocie tytoniem i wódką.
Taki temat! W czasach, kiedy wszyscy wołają – gospodarka głupcze! I nikt go nie rusza? No właśnie, nikt. Bo pisarze nie mają wyobraźni. Oczekują za to instrukcji. Nie mają nawet na tyle wyobraźni, by wdawać się w pyskówki na twitterze. Taki Żulczyk, który stanął przed sądem za nazwanie prezydenta debilem, wziął dziś w obronę atakowaną przez jego kumpli i wielbicieli Kasię Nawrocką, siedmioletnią córkę prezydenta elekta. Napisałem mu – moralność pani Żulskiej. Nawet nie próbował odpowiadać. No cóż, jakie czasy tacy pisarze, ale będziemy starali się to zmieniać. Pracą u podstaw i małymi kroczkami. Na razie wznowiłem ważną i bardzo drogą książkę.
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/dzieje-gornictwa-i-hutnictwa-na-gornym-slasku-do-roku-1806/
A już niebawem targi

tagi: pisarze polityka kłamstwo prawda moralność wyobraźnia
|
|
gabriel-maciejewski |
| 4 czerwca 2025 08:52 |
Komentarze:
|
|
Henry @gabriel-maciejewski |
| 4 czerwca 2025 09:03 |
Pisarz musi tylko wiedzieć gdzie krzyżyk postawić

Jak źle postawi, to na nim postawią ;-)
|
|
Pioter @gabriel-maciejewski |
| 4 czerwca 2025 09:11 |
Pilipiuk wszędzie się chwali, że korzysta z prasy codziennej z epoki i na tym tle dokonuje różnych odkryć. Pracowałem z prasą codzienną z epoki przez dobrych kilka lat i budowałem na tej podstawie narracje, więc znam ograniczenia, które narzucała cenzura na tę prasę (polska czy pruska to bez znaczenia).
Rosyjska cenzura zaś była tak dobra, jak ta w PRL. Od dwóch lat próbuję znaleść cokolwiek w prasie lokalnej na temat powstania Solidarności w małym miasteczku. Znam ludzi i ich opowiadania, ale brak jakiejkolwiek dokumentacji -nawet archiwalnej czy prasowej. Wniosek jaki by się nasunął, gdybym pracował tak bezkrytycznie jak Pilipiuk to "było tak dobrze, że nikt nie pragnął się buntować przeciwko systemowi".
|
|
gabriel-maciejewski @Pioter 4 czerwca 2025 11:11 |
| 4 czerwca 2025 09:27 |
Pilipiuk to oszust matrymonialny nie wychodzący poza fazę gry wstępnej
|
|
gabriel-maciejewski @Henry 4 czerwca 2025 11:03 |
| 4 czerwca 2025 09:27 |
:-)
|
Paris @gabriel-maciejewski |
| 4 czerwca 2025 09:48 |
Dobry wpis,...
... ale ja, dziekuje Panu, za Panska obecnosc na tym detym ,,tLYteZe,, !!!
I takie ,,gaszenie,, z wdziekiem prestidigitatora, jak Pan, chocby takiej MENDY PISARSKIEJ jak ta deta WESZ, zwana ,,pisaZem,, Zulczyk.
A tak, po prawdzie, to co mialo odpisac Panu takie ZERO jak on.
Jeszcze raz, dzieki.
|
stachu @Henry 4 czerwca 2025 11:03 |
| 4 czerwca 2025 11:12 |
Więcej skromności panie Henry ;)
|
|
cbrengland @Paris 4 czerwca 2025 11:48 |
| 4 czerwca 2025 18:16 |
Popatrz, a ja w ogóle nawet nie wiem, kto pisze i co w Polsce dzisiaj. Muszę tam być, aby ogarnąć sprawę. Nie będę się wychylał. A jak widać, zacząłem produkowac video clipy. Da się :-)
________
|
stachu @gabriel-maciejewski |
| 4 czerwca 2025 18:56 |
Megalomania zastępuje wyobraźnię.
|
|
MarekBielany @gabriel-maciejewski |
| 4 czerwca 2025 20:07 |
Wyobraźnię mają czytelnicy, co na tak lichym towarze czegoś się dowiedzą.
...
Już chciałem spytać, kto trzyma wodze/lejce ?
|
Paris @cbrengland 4 czerwca 2025 20:16 |
| 4 czerwca 2025 20:19 |
Wierze, ze nie wiesz...
... kto-zacz ta MENDA Zulczyk !!!
W sumie, to nic nie tracisz,... przypuszczam, ze zdecydowana wiekszosc Polonii nie zna tej MENDY. W Polsce TOTO ,,zaslynelo,, z nazwania Prezydeta Dudy DEBILEM,... a ,,sONT,, jeszcze TOTO BYDLE uniewinnil, a dzisiaj ta MENDA ,,broni,, corki Prezydeta Nawrockiego.
Badz co badz, sama jestem dosc krytyczna wobec Dudy i czasami pozwalam sobie na ,,nazywanie go roznymi epitetami,, niemniej jednak DEBILEM bym go nie nazwala.