Czy mamy jeszcze czego bronić?
Do wczoraj sądziłem, że polskie kino to organizacja przestępcza, żyjąca z wyłudzeń, zblatowana z urzędnikami, którym imponuje świat artystyczny. Myliłem się. Polskie kino to wroga agentura, której celem jest zdewastowania języka, ważnych tekstów napisanych po polsku, a także obrazu przeszłości. Oraz narzucenie wchodzącym w życie pokoleniom, a raczej wymuszenie na nich systemowej wulgarności. W perspektywie mamy degradację, która umożliwi istotom szlachetniejszym, lepszym i piękniejszym wewnętrznie, mieszkającym za granicami naszego kraju, likwidację tego dzikiego plemienia, którego wychowanie ku zdziczeniu właśnie się zaczęło i zajęcie jego terenów. Nie rozumiecie na czym polega deprawacja, dopiero się tego dowiecie, ale będzie już za późno.
Wszelkie rewolucje komunikacyjne inspirowane są z zewnątrz i zaopatrzone w wielkie budżety. Opierają się one na nowych tekstach i nowych kolporterach, którym centrala przypisuje nadludzkie moce, wieść o nich zaś kolportowana jest po ośrodkach władzy, które są całkiem bezradne wobec ich atrakcyjności. Kolportażowi nowych formatów komunikacyjnych służy krańcowa deprawacja hierarchii duchownej, bo ona jest głównym celem tej operacji. Poprzez tę deprawację bada się także cierpliwość i siłę wiary osób do kościoła chodzących. I nie chodzi mi tutaj o rzeczywiste, czy też urojone przeniewierstwa księży, ale na przykład o nieobecność dobrej muzyki w Kościele. Dopóki nie ma konkurencji aspekt ten może wydawać się nieważny, ale kiedy ta konkurencja się pojawi, a na pewno się pojawi, stanie się z dnia na dzień bardzo istotny.
Kolega Zych zalinkował tu strony imprezy, która nazywa się Igrzyska Wolności, jest to zjazd kolporterów nowych idei, które już i tak są wdrażane, ale ich całościowego sensu jeszcze nikt nie rozumie. Ludzie, którzy je zrozumieją zostaną pozbawieni głosu. Niektórzy zaś zostaną przekupieni i przyłączą się do tych „nowych prądów”.
Nie liczcie na to, że oglądane dziś przez Was w kinach czy na Netfliksie głupstwa są preparowane bez złej woli. Jest dokładnie na odwrót, a poznajemy to po tym, jak wiele osób broni choćby tej nieszczęsnej „Lalki”. Nie liczcie też na to, że trend ten przeminie. Za dużo już zainwestowano, a także – co widać w przypadku filmów – przerzucono koszty tej wojny na ofiarę, czyli na nas. To my płacimy za produkcję tych śmieci, a potem część z nas je pożera, a niektórzy udają znawców. Cezary Pazura opowiada taką anegdotę – można ją odnaleźć w sieci – na planie filmowym, kiedy trzeba pokazać wykwitną ucztę, kawior robi się ze startego styropianu, który następnie spryskiwany jest tuszem – czarnym lub czerwonym. Kiedyś jeden z aktorów, zgarnął pokaźną porcję tego styropianowego kawioru, przeżuł go, po czym powiedział – suchy jakiś…a na kawiorze to ja się znam. I odszedł cały usmarowany na gębie tym tuszem.
To jest najbardziej wyrazisty opis tych postaw, które usiłują bronić programu deprawacji właśnie wdrażanego pod ciśnieniem. Nie można się temu przeciwstawić, albowiem nie mamy już od dawna nawyku promowania i omawiania rzeczy dobrych i pięknych. Odzywamy się tylko wtedy kiedy ktoś nam w salonie, na samym środku dywanu, położy psie odchody. Zaczynamy dyskusję, ale zaraz ją przegrywamy, albowiem okazuje się, że te psie odchody to nowy sposób komunikacji. I kiedy kolejny jakiś deprawator rozsmarowuje je po dywanie, już nie protestujemy, bo rozumiemy, że to taka nowa komunikacja. Nie interesuje nas też już nic w tym całym salonie, ani dywan, ani meble, ani obrazy na ścianach, ani biblioteka (ta nie interesuje nas szczególnie), ważne jest tylko to psie gówno. Biblioteka zaś przeznaczona musi być do spalenia, albowiem zawiera zbyt dużo nut, to jest chciałem rzec, liter, które ktoś kiedyś mógłby jakoś pokojarzyć niezgodnie z intencją osób, co rozsmarowały nam gówno na dywanie. I wtedy cały nowy, żywy, świeży – jak lubią podkreślać entuzjaści nowej „Lalki” - sposób komunikacji poszedłby, sami wiecie gdzie, a ja się powstrzymam od wpisania tego słowa, albowiem stanąłbym w jednym szeregu z tą bandą. Oto bowiem w serialu Netfliksa, Izabela Łęcka mówi do jakiegoś żyda w okularach – cytuję – ty chujcu borsuczy. Widzimy więc dokładnie i czujemy tę świeżość unoszącą się nad naszym dywanem.
Oburzenie nic nie da, choć jak widać nawet ja nie potrafię się powstrzymać przed kolportowaniem tych śmieci. Ufajmy jednak, że pojawi się ktoś, kto będzie umiał dokonać takiej sztuki. Nie chodzi bowiem o to, by dyskutować o zasadności rozsmarowywania psich odchodów na dywanie, ale by je wyrzucić za okno, razem z tym, kto je przyniósł, wprost te tępe łby kibiców oczekujących innego całkiem widowiska. Tego nie sposób zrobić bez budżetu, a pieniądze są – poprzez system finansowania sztuki i kultury – przesyłane wprost do zdrajców i deprawatorów żyjących na nasz koszt. Jedyny produkt, który może się obronić sam i jest tani w przygotowaniu to książka. No, ale na odcinku książki mamy już Kamila Janickiego, który napisał właśnie książkę o polskości, dedykował ją swojej matce, a do środka wlał tyle nienawiści do Polski i Polaków ile mu się tam mieściło w tym tłustym kałdunie. O książkach Janickiego dyskutują wszyscy, szczególnie zaś ci, szczerze zatroskani losem ojczyzny i wychowaniem przyszłych pokoleń. Wierzą oni bowiem, że Janicki to błądząca owca, którą można zawrócić do stada, a następnie przekonać, by przestał beczeć w rejestrach, w których beczy. Poczynania te nie są nawet naiwne, są głupkowate i służą promocji Janickiego i jemu podobnych. On to doskonale wie i nigdzie nie będzie zawracał.
Cała poczciwa i biedna narracja o charakterze pozytywnym jest bezskuteczna i nie promuje produktu, jak Netflix, a jedynie półprodukt, czy wręcz gołe fragmenty zapisów encyklopedycznych opatrzone jakimś bieda-komentarzem. Ludzie, którzy to kolportują uważają się za misjonarzy niemal, a są współpracownikami tej nowej rewolucji, bezmyślnymi i upartymi. Nie można wygrać żadnej propagandowej wojny bez produktu. Rewolucja bowiem, niszcząc wytwory cywilizacji zostawia po nich i po swoich działaniach ślady. Zacieranie tych śladów nigdy nie wychodzi tak, jak należy i zawsze coś zostaje, a skoro zostaje, możliwa jest odbudowa. Jeśli nie macie w rękach niczego, wytrą Was, jak jakiś niezrozumiały i niepotrzebny wykres na tablicy, zmoczoną gąbką.
Na razie jesteśmy na takim etapie, że nowa komuna, przebrana za igrzyska wolności, udrapowana chujcami borsuczymi i psim gównem wmawia słabym na umyśle, że to tylko taka zabawa. Nic złego się nie stanie. Patrioci z iksa, żrą kawior ze styropianu, którego są wybitnymi znawcami i pokazują młodzieży fragmenty filmów Hoffmana, a także czasem Poręby, gdzie widać szarżującą kawalerię. Ma to podnieść poziom patriotyzmu w narodzie. Tymczasem na ekrany kin wejdzie niebawem nowa „Lalka”, która zatrze złe wrażenie serialu i wszyscy się uspokoją, słuchając miękkiego głosu Marka Konrada, który zagra tam Rzeckiego. On też został zaproszony na ikrzyska wolności. Niebawem zaś do dystrybucji wejdzie nowa ekranizacja dzieła Marii Dąbrowskiej „Noce i dnie”. A wtedy, myślę, psie odchody awansują, nie będą już pastą polerską do podług i dywanów, ale zostaną położone na stole, obok styropianowego kawioru. To dopiero będzie mlaskanie…
Nie jesteście w stanie ogarnąć skali tego przeniewierstwa i cały czas uważacie, że przez swoją pozycję, dorobek, czy doświadczenie, tamci będą traktować Was serio i podmiotowo. Tak nie będzie. Zbyt wielu zdrajców jest między Wami.
Dodam jeszcze na koniec, taką oto glossę – w roku 2016 Konstanty Andrzej Kulka wydał sześciopłytowy album z muzyką Karola Lipińskiego. Konia z rzędem temu kto wie kim był Karol Lipiński. Ja wiem, bo miałem w szkole kolegę z Radzynia Podlaskiego, a Lipiński właśnie stamtąd pochodził. Kiedyś zapytano Paganiniego, kto jest obecnie najwybitniejszym skrzypkiem na świecie, kto jest pierwszy…? Paganini z wrodzoną skromnością odpowiedział, że on nie wie kto jest pierwszy, ale wie z całą pewnością kto jest drugim najwybitniejszym skrzypkiem świata – Karol Lipiński z Polski. No i najwybitniejszy obecnie polski skrzypek – Konstanty Andrzej Kulka wydał właśnie ten sześciopłytowy album z jego muzyką. Ktoś z Was ma go w domu? Ja, przyznam się, nie mam. No, ale ja mam znaczny ubytek słuchu muzycznego. Na swoje usprawiedliwienie dodam jeszcze tylko iż nie jestem też znawcą kawioru. Są jednak znawcy i konsumenci muzyki wszelakiej, którzy powinni mieć taki album w domu. Mają? Czy kawior ze styropianu lepszy?
Czy jakiś wybitny polski filmowiec pomyślał może o tym, by nakręcić film – fabularyzowaną historią o Karolu Lipińskim i jego relacjach z Chopinem? Czyli taki obraz o naturze geniuszu. Oczywiście, że nie, tak samo jak nie ma nikogo, kto napisałby fabularyzowaną biografię Lipińskiego zawierającą te wątki. Możemy liczyć co najwyżej na jakąś notkę na iksie czy fejsie, czy gdzieś zakończoną wnioskami w stylu – Polak potrafi, sroce spod ogonaśmy nie wypadli! Hu, ha…!
Ludzie konsumujący ten kawior i tego rodzaju padlinę, uwielbiają analogie historyczne. No więc proszę – oto analogia. Jesteśmy jak armia Kołczaka cofająca się przed bolszewikami za Bajkał, wprost na stojące tam dywizje legii czechosłowackiej, w której widzimy jakąś nadzieję. Miłego marszu życzę wszystkim zatroskanym o los ojczyzny patriotom. Ja się urywam i spieszę do wydawania oraz redagowania książek. Nawet jak je spalą, zostanie popiół, a także niektóre twarde okładki. No i wiadomo też, że nigdy nie zniszczą wszystkich egzemplarzy.
Mamy dwie nowości w sklepie
https://basnjakniedzwiedz.pl/produkt/bohun/
tagi: książki rewolucja pieniądze kultura komunikacja cywilizacja deprawacja słabość beznadzieja dewastacja lalka noce i dnie teksty
|
|
gabriel-maciejewski |
| 18 września 2026 09:04 |
Komentarze:
|
|
Henry @gabriel-maciejewski |
| 18 września 2026 09:19 |
Do broni

jeszcze trochę zostało ;-)
|
|
gabriel-maciejewski @Henry 18 września 2026 09:19 |
| 18 września 2026 09:23 |
Już wszystko sprzedane, teraz będą podmieniać znaczenie słów, zamiast - dzień dobry szanownemu panu, mówić będziemy - ty chujcu borsuczy.
|
BTWSelena @gabriel-maciejewski |
| 18 września 2026 09:51 |
Jak dla mnie to wstrząsająca relacja,skoro Iza Łęcka do żyda zwraca się "Ty chujcu borsuczy"- to co powie Barbara Niechcic wspominając Józia Toliboskiego?.Jak wczoraj wspomniałam bezczelny chłam na tych Igrzyskach wolności.
Ale kto oprócz pana to wypunktuje,skoro Ci recenzenci tak mlaskają z ukonentowaniem nad tymi "dziełami"?
|
|
gabriel-maciejewski @BTWSelena 18 września 2026 09:51 |
| 18 września 2026 09:52 |
Do tego ich wynajęto. W najlepszym razie lamentują nad upadkiem kultury
|
|
OjciecDyrektor @gabriel-maciejewski |
| 18 września 2026 10:03 |
Powiem po rumuńsku - Komuna dupa kolc. A potem pierdut.
|
BTWSelena @gabriel-maciejewski 18 września 2026 09:52 |
| 18 września 2026 10:15 |
Ma pan rację.! Ja upatruję w tym palec post komuny,która się "salwowała"nie tylko w gospodarce,ale wszędzie gdzie możliwe wynajętymi wypierdkami za kasę.Pisowców też rozwalali skutecznie,bo zalążki jakiejkolwiek prawicy to dla nich zaraza.Gdzie nie spojrzeć to upadek ,nie tylko w gospodarce,kulturze,obyczajach etc,etc..
Ten knajacki język w serialach -to przyzwolenie na obdarcie kultury z sacrum i szacunku- to lustereczko odbijające najgorsze ludzkie nawyki.
|
|
Zyszko @gabriel-maciejewski |
| 18 września 2026 10:19 |
Były korony, Podhajce i pałace, są k*szony, podchujce i pajace.
|
JK @gabriel-maciejewski |
| 18 września 2026 10:20 |
Co pan się tak uparł na muzykę w Kościele Katolickim? No najlepsza - delikatnie mówiąc - to ona nie jest. Myślę, że sztuki plastyczne przeżywają co najmniej taki sam kryzys jak i muzyka koscielna i mało kto nad tym ubolewa.
|
|
gabriel-maciejewski @JK 18 września 2026 10:20 |
| 18 września 2026 10:22 |
No, nie Agnieszka wymalowała kościół na Woli, jakichś artystów się jednak zatrudnia, o dobrego organistę trudniej. Pan poczyta co Platon pisze o muzyce w "Państwie"
|
|
gabriel-maciejewski @Zyszko 18 września 2026 10:19 |
| 18 września 2026 10:22 |
Bardzo ładne
|
|
gabriel-maciejewski @BTWSelena 18 września 2026 10:15 |
| 18 września 2026 10:22 |
Kokietowanie motłochu
|
|
gabriel-maciejewski @OjciecDyrektor 18 września 2026 10:03 |
| 18 września 2026 10:22 |
Niech ci będzie
|
zkr @gabriel-maciejewski |
| 18 września 2026 10:31 |
"Prawdziwa wojna propagandowa, o której wielu z nas myśli nie może być przeprowadzona z sukcesem bez rewolucji estetycznej."
|
PanTehu @gabriel-maciejewski |
| 18 września 2026 10:43 |
Panie Gabrielu , jest źle,ale nie beznadziejnie.
U mnie w parafii są nowe organy i dwóch organistów i gdy młody sobie "pogrywa" po mszy to ludzie siedzą i słuchają. Wiadomo, że nie wszyscy,ale jest grupka ,która siedzi i słucha jak Michał wymiata na organach za 1,2 M. W zeszłym tygodniu Proboszcz zamontował TRZY nowe ekrany do wyświetlenia tekstu aby z każdego zakątka kościoła można było śpiewać! Wszystko zależy od ludzi, właściwych na właściwym miejscu.
W tuż obok mnie do roku na Świętej Górze w Gostyniu odbywa się Festiwal Muzyki Oratoryjnej Sacromontana. Co roku pełna Bazylika.
Organizują to przedsięwzięcie Filipianie od Sw.Filipa Neri, którego Pan tutaj niedawno wspominał. Podobno gdy pewnego razu Filip wraz z pewnym dostojnikiem kościelnym szli ulicami Rzymu, to ptaszek narobił na kardynalski kapelusz. Bardzo ten fakt zdenerwował dostojnika, Filip skwitował, że należy się cieszyć, że krowy nie latają :)
|
|
atelin @gabriel-maciejewski |
| 18 września 2026 10:55 |
"Nie liczcie na to, że oglądane dziś przez Was w kinach czy na Netfliksie głupstwa są preparowane bez złej woli."
Pan po pięciu minutach "Lalkę" wyłączył. Czy słusznie? Okazuje się bowiem, że smaczki dalsze rozpruwają brzuch ze śmiechu. https://rozrywka.o2.pl/plotki/krytycznie-o-nowej-lalce-wszystko-przez-pojawienie-sie-orzeszkowej-7330088262416640a
I teraz, z głęboką troską o kariery debili z Netfliksa, zastanawiam się dlaczego Orzeszkowa nie była czarna?
I jeszcze większa troska się pojawia. Za chwilę powstanie kilka tysięcy prac magisterskich na temat "Lalki", napisanych przez takich, którzy nie przeczytali a obejrzeli to gówno.
|
MZ @gabriel-maciejewski |
| 18 września 2026 11:17 |
Duża kawa...dzisiaj zrealizuję.