-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Co decyduje o atrakcyjności publikacji?

Zacznę od wytłumaczenia się. Musiałem wczoraj zmienić w sklepie wagę książki „Dwór w Kraśnicy i hubalowy Demon”, ale się pomyliłem i zmieniłem cenę. Internet działa fatalnie i nie zauważyłem tego, dopiero dziś rano kolega dał mi znać, że mamy takiego babola na stronie. Teraz już jest dobrze, cena jest poprawiona i waga jest właściwa. Nie mogę przestać pisać o książce „Dwór w Kraśnicy i hubalowy Demon” albowiem dostaję całe elaboraty związane z tekstem, który o niej napisałem. Wszystkiego mógłbym się spodziewać, ale nie takiej reakcji. Pewien pan tłumaczy mi wręcz wprost jak powinienem napisać recenzję, żeby ta książka się sprzedawała, żeby czytelnicy byli nią zainteresowani. Bo moja jest oczywiście zła. Nie rozumie także ów człowiek, dlaczego ja do tej książki mieszam historię własnej rodziny i co moja babcia może mieć z tym wszystkim wspólnego. Nie odpowiedziałem na ostatni list i nie odpowiem, napiszę tyle tylko, że ten tekst, to nie jest recenzja.

Dziś zaś chciałem porozmawiać o jakości i atrakcyjności tekstów. Mam w tym względzie duże i nie ulegające ani korozji, ani erozji doświadczenie, a moje opinie są wiążące i powszechnie ważne. Kiedy pracowałem w tygodniku Pani domu zdobyłem najważniejsze w życiu doświadczenia dotyczące jakości publikacji, potem je tylko uzupełniałem. Moją najważniejszą szefową była Gośka (kłaniam się nisko Małgosiu, mam nadzieję, że żyjesz i jesteś zdrowa). Gośka wyrzuciła mnie z pracy w momencie kiedy miałem zacząć budowę domu i znienawidziłem ją za to szczerze i na długo. Dziś dziękuję jej z tego miejsca za to wywalenie z roboty, bo gdybym tam został na pewno bym się zmarnował. No, a tak mamy jakiś sukces. Gośki wiele osób się bało, a na mieście opowiadano o niej różne niepiękne rzeczy. Moim zdaniem niesłusznie. Różniła się ona w sposób zasadniczy od tak zwanych legend prasy kobiecej, takich jak Krystyna Kaszuba, czy inne, podobne egzemplarze, całkowicie sfiksowane. Mam na myśli oczywiście różnice pozytywne. W konkurencyjnym wydawnictwie szydzono na przykład z tego, że ona uzależnia wysłanie strony do druku od doboru koloru w ramkach. A od czego powinna, że spytam? Tamci, żeby podnieść sobie samoocenę, jak mniemam, twierdzili, że od jakości i walorów tekstu. To jest oczywiście krystaliczny idiotyzm. W piśmie dla ludzi czytających mało i nie przyzwyczajonych ani do analiz, ani do porównywania jednego tekstu z drugim, tak zwana jakość ma znaczenie o tyle, o ile autor jest w stanie produkować dużo, w miarę równych i atrakcyjnych w prostym odbiorze tekstów. Jeśli mamy autora, który raz napisze coś fajnego, a potem już tylko pieprzy jak potłuczony, jakość przestaje mieć znaczenie, a zaczyna liczyć się kolor ramek. I to jest wiedza podstawowa, powszechnie obowiązująca. Pismo bowiem musi wychodzić bez względu na to czy są w nim dobrzy autorzy czy ich nie ma. A naczelny jest od pilnowania terminów wysyłki do drukarni. Gośka nie miała łatwego życia jako szefowa, bo w zasadzie cała obsada tygodnika, mam na myśli autorów, pochodziła z rozdzielnika politycznego. Mam tu na myśli politykę rodzinną i koleżeńską. Ja byłem z ogłoszenia, jako jeden z nielicznych wyjątków. Pilnowanie tych koleżeńsko-rodzinnych układów ograniczało Gośkę bardzo i dlatego nie miała litości dla nikogo i niczego. Ja to rozumiem i podtrzymuję jej opinię i ocenę – o jakości publikacji decyduje wygląd strony, a nie treść tekstów. Jestem też całkowicie pewien, że gdyby w redakcji nie było nikogo, ani autorów, ani grafików tylko ona sama i ten nadzorca z Niemiec, gazeta ukazywałaby się normalnie, bez żadnych przestojów.

Sądzę też, że my w Szkole nawigatorów doszliśmy do takiego właśnie momentu, kiedy trzeba powiedzieć wprost, że najważniejszy jest u nas kolor ramek. Ponieważ on jest od początku taki sam i to bardzo przeszkadza w odbiorze, będziemy musieli coś z tym zrobić. Szans bowiem na poprawę jakości tekstów nie mamy żadnych. Wzorem i zwyczajem zaczerpniętym przeze mnie z tygodnika Pani domu, o jakości i atrakcyjności tekstów i całej naszej strony będzie decydował teraz kolor ramek. To jest tylko wstęp do zmian, bo wiem, że parasol nie będzie miał czasu na żadne dodatkowe prace jeszcze długo. Zapowiadam jednak to już dzisiaj, żeby się potem nikt nie zdziwił. Jedno mogę obiecać, ramki nie będą na pewno żółte, już prędzej różowe.

Teraz z innej beczki. Wbrew stawianym mi czasem zarzutom, nigdy nie byłem mizoginem. To są głupstwa wyplatane przez skończonych bałwanów. Nigdy też nie śmiałem się z dowcipów stawiających w złym świetle dziewczyny, zawsze uważałem, że to jest poniżej godności. Słyszałem jednak takich kawałów sporo i one zawsze były nędzne. Przytoczę teraz jeden z nich – czy jest coś gorszego niż ciepła wódka? Tak – spocone dziewczyny. To jest jak widzicie nędza, ale ja powiem Wam, że ta hierarchia ma swoje niższe jeszcze pięterko. Czy jest coś gorszego niż spocone dziewczyny? Tak, starzejący się faceci dyskutujący o najlżejszych drgnieniach swoich dusz, które odczuli słuchając w młodości ulubionej muzyki jednoczącej pokolenia całe. Panowie...do jasnej, ciężkiej cholery...a jak oni zaczną wymierać teraz jeden po drugim i jedna po drugiej, to co? Będziemy tu mieli ten festiwal nieboszczyków dzień w dzień? I każdy będzie uważał za stosowne i właściwe wymieniać uwagi na temat emocji jakie ta czy inna piosenka, tego czy innego umarlaka wzbudziły w nim trzydzieści lat temu na jakimś koncercie? Ja oczywiście wiem, że jak dziewczyny się na kogoś obrażają to im potem przechodzi, ale jak to samo przydarzy się facetom, to koniec – zostaje na całe życie. Mam to jednak w nosie, bo wiem, że o atrakcyjności tekstów decyduje kolor ramek. Wiem też, że nawet jak tu nie będzie nikogo, bo wszyscy wyjdą nadąsani, to SN działać będzie nadal i nic się nie zmieni. Nawet jeśli ramki jeszcze przez pół roku pozostaną niebieskie. Zmienimy je potem i wszyscy czytelnicy uznają to za rewolucję pachnącą świeżością.

Nie pozwolę na zamianę SN w rezerwat bawołów przeżuwających jakieś zetlałe paprochy. Nie ma mowy. To jest miejsce publiczne, które podnosi znaczenie wszystkich publikujących tu autorów i komentatorów. I tej formuły się trzymajmy. Nie ma nic gorszego niż popadający w rozrzewnienie faceci. I nie mam tu teraz na myśli ocen jakie ktoś może wystawić SN, bo te akurat mogą być pozytywne. Portale społecznościowe pełne są mamłających coś gości, którzy spierają się o jakieś istotne dla nich jedynie drobiazgi. Mam na myśli sprzedaż. Co jakiś czas słyszę taki zarzut, że ja to wszystko urządzam i nakręcam dla sprzedaży jedynie, że emocje nie są dla mnie ważne. Bardzo przepraszam, ale ostatnie afery, z którymi tu mieliśmy do czynienia dotyczą sprzedaży, czyż nie? I nie ja je zainicjowałem. Przestańcie biadolić i łasić się jeden do drugiego, bo nie będzie sprzedaży. Gośka potrafiła zrobić tygodnik opierając wszystko na kolorach strony, przy całej świadomości, że dysonuje autorami głupkami, autorami rozedrganymi emocjonalnie, albo leniami nie umiejącymi zdążyć z niczym na czas. To jest do wykonania, naprawdę...Ja w tym już uczestniczyłem i wszystko sobie dobrze zapamiętałem. Na dodatek posiadłem tę sztukę, że potrafię pracować w warunkach skrajnie niekorzystnych, to znaczy wtedy, kiedy wszyscy, absolutnie wszyscy, łącznie z całkiem nowymi czytelnikami, wiedzą lepiej niż ja co należy zrobić, żeby osiągnąć sukces. W takiej sytuacji zawsze trzeba postawić na zmianę koloru ramek, skuteczność murowana.

 

Zapraszam na www.prawygornyrog.pl gdzie dziś ukaże się nowa pogadanka z doktorem Andrzejem Gliwą.



tagi: szkoła nawigatorów  sprzedaż  autorzy  komentatorzy  emocje 

gabriel-maciejewski
18 sierpnia 2018 08:54
24     2245    15 zaloguj sie by polubić
komentarze:
chlor @gabriel-maciejewski
18 sierpnia 2018 09:29

Ten kawał w pierwotnej wersji jest lepszy. Leci tak:

Kowalski, lubicie ciepłe piwo i spocone dziewczyny?

- Chyba nie..

- To dostaniecie urlop w październiku.

 

zaloguj się by móc komentować


rotmeister @gabriel-maciejewski
18 sierpnia 2018 09:40

"ramki nie będą na pewno żółte, już prędzej różowe".

Plis, tylko nie różowe.

zaloguj się by móc komentować


rotmeister @gabriel-maciejewski 18 sierpnia 2018 09:40
18 sierpnia 2018 10:01

Jak najbardziej mogę mieć to w dupie.

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @rotmeister 18 sierpnia 2018 10:01
18 sierpnia 2018 10:04

Nie używajmy tu wyrazów, bardzo proszę...

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @gabriel-maciejewski
18 sierpnia 2018 10:12

>>> Czy jest coś gorszego niż spocone dziewczyny? Tak, starzejący się faceci dyskutujący o najlżejszych drgnieniach swoich dusz, które odczuli słuchając w młodości ulubionej muzyki jednoczącej pokolenia całe. Panowie...do jasnej, ciężkiej cholery... <<<

 

Będę trochę zgryźliwy, ale powinieneś być zadowolony. Nie mogłeś sobie wymarzyć lepszej egzemplifikacji do twojego wczorajszego tekstu:
http://gabriel-maciejewski.szkolanawigatorow.pl/komunikacja-a-folklor-czyli-omerta-raz-jeszcze
I jeszcze ci będą udowadniać, że oni się komunikowali. Dzięki ich dyskusji mogłeś zobaczyć nieoczekiwanie siłę omerty i to tutaj w SN. 

Powinieneś Coryllusie być wdzięczny Bożej Opatrzności.

P.S. Na to jest tylko jeden sposób ... więcej kościelnych hymnów, hymnów nie pieśni, oprócz zmiany kolorów ramek i tej rybki z krasnalami. Nie daj Boże, jak ktoś do tej rybki ułoży jakiś song :-/ !!!

zaloguj się by móc komentować

OdysSynLaertesa @gabriel-maciejewski
18 sierpnia 2018 10:13

Spory a potem "dyskusje" (zwłaszcza te nie znoszące sprzeciwu) mające "udowodnić" czytelnikowi (a w zasadzie to wmówić, z wysokości autorytetu autora) że tu i tu powinny mu drgać usta i serce, zamiast np. pośladków, są z zasady próbą wykorzystania czytelnika, i potraktowaniem go jak surowca (którego tu nie nazwę żeby nikt nie odniósł tego komentarza do siebie) pod cokół na którym jest napisane pytia delficka z najwyższym z możliwych umocowaniem moralnym. Nikt jednak z tych którzy szukają przede wszystkim prawdy, nie jest zainteresowany czytać na dłuższą metę (oczywiście między wierszami) że jest głupi albo niewrażliwy, albo co innego gorszego mu dolega. Myślę też że żadnemu autorowi nie powinno zależeć na budowaniu takiej wspólnoty wśród swoich czytelników, która będzie się opierać na kokieterii fałszywego przekonania, że wystarczy być "za" tą czy inną opinią autora, a wszystko będzie (również z nimi) w porządku, pozostali zaś niech idą gdzie indziej. To była od zawsze domena jednej tylko ideologii... Która do dziś w ten sposób traktuje swoich wyznawców, za pomocą znanych tytułów prasowych i telewizyjnych, którzy za fasadą "profesjonalizmu" i wielkiego znawstwa natury wszechrzeczy mówią tak naprawdę swoim czytelnikom że są tylko surowcem... Oczywiście "mimochodem"

J. Kaczmarski

 

zaloguj się by móc komentować

eska @gabriel-maciejewski
18 sierpnia 2018 11:07

....rezerwat bawołów przeżuwających jakieś zetlałe paprochy.

Absolutnie cudowne !! :)))))

 

zaloguj się by móc komentować

atopos @gabriel-maciejewski
18 sierpnia 2018 11:19

Jak to co decyduje o atrakcyjności publikacji? Poczucie humoru autora oczywiście. Jakie teksty coryllusa są witane najbardziej żywiołowo? Jasne że te, w których posługuje się wdziękiem prestidigitatora. W "Dzieciach peerelu" jest na to więcej miejsca niż w tekstach o fałszowaniu czerwca, ale jednak...

Humor jest falą nośną dla Michalkiewicza i dla coryllusa też. Gdyby skupiać się wyłącznie na treści, musielibyśmy czytać i słuchać wyłącznie Geremka.

zaloguj się by móc komentować

betacool @gabriel-maciejewski
18 sierpnia 2018 11:21

Wzorem i zwyczajem zaczerpniętym przeze mnie z tygodnika Pani domu, o jakości i atrakcyjności tekstów i całej naszej strony będzie decydował teraz kolor ramek.

Czy to znaczy, że Ty będziesz decydował co się znajdzie w ramkach różowych w drobne zielone groszki?

zaloguj się by móc komentować

eska @redpill 18 sierpnia 2018 11:44
18 sierpnia 2018 12:50

Najpierw byłam młoda i spokojnie znosiłam marudzenia starszych panów - cóż, widać taka norma. Potem, koło czterdziestki,  zorientowałam się, że moi rówieśnicy zaczynają być starzy i marudni - to był szok!
Dzisiaj córka i zięć doprowadzają mnie do białej piany swoją "starością"........ :)))

zaloguj się by móc komentować

onyx @gabriel-maciejewski
18 sierpnia 2018 14:59

A mogłem zacząć od twojego tekstu ;-)

zaloguj się by móc komentować

eska @redpill 18 sierpnia 2018 13:03
18 sierpnia 2018 17:26

Dokładnie o to chodzi! Poza tym jest jeszcze coś takiego jak ciekawość świata i w ogóle :)

zaloguj się by móc komentować

adamo21 @eska 18 sierpnia 2018 12:50
18 sierpnia 2018 19:35

A co z kobietami (paniami)? 

zaloguj się by móc komentować

betacool @adamo21 18 sierpnia 2018 19:35
18 sierpnia 2018 19:55

Nigdy się nie starzeją, a jeśli już to z wdziękiem.

Poza tym harleqiny się czyta, ale nigdy i z nikim się o lekturze nie dyskutuje, więc nigdy się nie dowiemy, który bardziej zagrał emocjami na czyjej duszy...

 

zaloguj się by móc komentować

malwina @gabriel-maciejewski
18 sierpnia 2018 20:13

Matko i coorko - Coryllus w Pani Domu, to zdecydowanie przerasta moja wyobraznie

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @gabriel-maciejewski
18 sierpnia 2018 21:13

Tu jest w tej chwili czterech autorów, których nowe pozycje kupię. Może nie wszystko, co napiszą, ale większość (Stalagmit byłby 5.). Jest jeszcze paru, których zakup bym  rozważał. Kolory mi w tym nie przeszkadzają.

Moja aktywność tutaj to rozrywka, do promocji tytułów innych autorów przyczyniam sie w minimalnym stopniu, jeśli w ogóle. Gdybyś zablokował mi możliwość komentowania i tak bym czytał i kupował. Jeśli rozrywka moja lub kogokolwiek z nas szkodzi sprzedaży, zero tolerancji to jedyna rozsądna strategia. Ale jak zrobić, żeby aktywność na SN promowała tytuły ze sklepu, tego nie wiem. Zakładam jednak, że sam wiesz. 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @adamo21 18 sierpnia 2018 19:35
18 sierpnia 2018 21:26

Widzisz tu jakieś przynudzające kobiety?

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @redpill 18 sierpnia 2018 21:36
18 sierpnia 2018 22:00

Sporo piszących na SN pełni chyba jednak rolę reklamy portalu i wydawnictwa. Komentarze też bywają ciekawe. Zakładam, że Coryllus wie, co robi i podporządkuję się temu, co zarządzi, wszak to nie ja ponoszę ryzyko.

zaloguj się by móc komentować

jzontek @gabriel-maciejewski
18 sierpnia 2018 23:34

Czytając między wierszami, że Pan  Osiejuk i Pan Jarecki otrzymują mocno żółtą kartkę.

zaloguj się by móc komentować

onyx @jzontek 18 sierpnia 2018 23:34
19 sierpnia 2018 00:56

A Ciebie jakoś specjalnie kręci sytuacja czy tak dłubiesz widelcem z nudów?

zaloguj się by móc komentować


Kuldahrus @redpill 18 sierpnia 2018 21:36
19 sierpnia 2018 09:14

Ma Pan jeszcze jakieś "dobre rady" w zanadrzu?

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować