-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

O formułach symbolicznych

Siedzimy sobie na tym festiwalu NNW, czyli Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci, a ja z każdą minutą głębiej się zastanawiam, dlaczego przy tak niesamowitej, przemyślanej pod względem artystycznym formule, nie ma tam publiczności. Zanim jednak zajmę się tym problemem, będzie długi bardzo wstęp. Jak pisałem, przedwczoraj podeszła do mnie Anna Popek z telewizji i zaproponowała, bym udzielił wywiadu. Nie miałem pojęcia dla kogo miałby być ten wywiad, ale wczoraj z rana zadzwonił tu Jarek i powiedział, że jego kolega z PAP pytał go o moje zdjęcie. Skąd taki pomysł, że on może mieć moje zdjęcie nie wiem. Okazało się, że ja siedząc w Gdyni, mając wokół siebie samych fotografów, reżyserów, kamerzystów i filmowców mam udzielać wywiadu dla Polskiej Agencji Prasowej, a ta szuka mojego zdjęcia w Grodzisku. Po różnych przygodach udzieliłem w końcu tego wywiadu telefonicznie, gdałem prawie godzinę. O wołach, o herezji, o Czechach, o ziemiaństwie w końcu. Nie wiem kiedy i gdzie się ten wywiad ukaże, bo mam dziś jeszcze autoryzować tekst, ale to wszystko wydaje mi się nieco dziwne. Skąd takie nagłe zainteresowanie moją osobą?

Jeśli zaś idzie o festiwal, to mam wrażenie, że wszystkie symboliczne formuły, w jakie próbuje się wtłoczyć historię są po prostu chybione i zalatują fałszem. Im bardziej symboliczny charakter twórcy próbują nadać swojemu dziełu, tym gorzej to wygląda. Im większa ekspresja zespołów występujących na scenie, tym bardziej widoczne znudzenie, a nieraz i irytacja publiczności pod sceną. Patrzę na to z drugiej strony, z pewnego oddalenia w dodatku i widzę ową zależność dość dokładnie. Myślę, że ludzie mają już dosyć tak wydestylowanych emocji i poszukują innych wrażeń. Nie ma publiczności i to jest problem, a ja sądzę, że on się będzie pogłębiał w najbliższych latach. Każdy bowiem widzi, że z tą wolnością, drzwiami do niej otwartymi i krążącymi nam nad głowami aniołami wolności sprawa jest mocno skomplikowana i nie da się opisać językiem patriotycznej propagandy, choćby ta robiona była w nie wiem jak szlachetnej i szczerej intencji.

Na dziś to tyle, ostatni dzień festiwalu i jazda do domu.

 



tagi: festiwal w gdyni 

gabriel-maciejewski
30 września 2017 09:29
3     687    2 zaloguj sie by polubić
komentarze:
JK @gabriel-maciejewski
30 września 2017 11:11

Ja tak sobie myślę, że z tym całym Państwem Podziemnym to jest tak, że do jego zrozjumienia przykłada się fałszywe klucze. Z jednej strony prymitywna propaganda komuchów, zresztą już zanikjąca. Z drugiej strony "patriotyczny" klucz, którym mamy się przeciwstawić tej propagandzie.

Gdzieś nikną motywacje ludzi będących w podziemiu. Bo przecież na codzień nie można żyć tyko "miłością do ojczyzny". Są jakieś kalkulacje dotyczące bieżącej i przyszłej sytuacji życiowej. A dziś żołnierze wyklęci tak są przedstawiani jakby żyli tylko ideą. Tego nikt nie kupi.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @valser 30 września 2017 11:07
30 września 2017 12:01

",,,reszta zajmuje sie pompowaniem emocji i gledzeniem. To pompowanie i przebieranki to jest wlasciwie symptom, ze braknie konkretow i trzeba to jakos przykryć."

Dokadnie tak. Już w  czasach zdychającego socjalizmu (1982-85) w molochu telewizyjnym przy Woronicza w Warszawie, robiłem, jak to się teraz z anglosaska zowie, audyty rzeczowo-fiansowe, abstrahując od sensownosci księzycowej ekonomii. Ale w czym by tego nie liczył, czy to w biletach Narodowego Banku Polskiego (tak się oficjalnie zwały banknoty o nominałach wyrażonych w tzw. złotych polskich, niewymienialne podówczas swobodnie na tzw. dewizy), czy w muszelkach, dawało sie to jednak saldować jakims wyniikiem.

No i pytam tam rozmaitych rezyserów, dlaczego nie wstydą się produkownia takiej czy innej chałtury. A oni mi na to, czlowieku, czy ty wiesz ilu ludzi zyje z takiego programu? Ilu akustyków, ily elektryków, ilu tragarzy od tzw. pomocy na planie, ilu kierowniów produkcji, ich asystentów, choreografów, muzyków podklądających tlo muzyczne do programu, dźwiękowcó, oswietleniowców,operatorow kamer, nie licząc obsługi emisji programu i kontrolerów czuwających w dyzurce, czy wszystko idzie wedle grafiku , gdy program leci na emisji. Zebym co rano rzygał do lustra, to musze slecic raz (dwa razy) na tydzień program, bo jak nie to oni wszyscy dostaja po kieszeni, i nastepnym razem nikogo do swojego programu nie skaperuję, bo beda woleli trzepać chałture u kogos innego. Ważna jest tylko i wylacznie  ilość, gdyz na jakośc nie ma zwyczajnie czasu i sił.

A w wersji hard potwierdzał to takze w rozmowie ze mną, zmarły 10 lat temu, ówczesny  dyrektor redakcji Teatru TV p. Jerzy Koenig. Otóż mowił on tak, teatr musi zamrzeć, gdyz zeby zrobić dobry spektakl trzeba go przygotowywać dwa, trzy, a czasem więcej miesięcy. Honoraroa, nawet o makdymalnej stawce sa płacone za jeden spektakl (stawki były, co prawda,  zróznicowane w zaleznosci od długości danego spektaklu, ale to był przyklad na kolejny absurd ekonomii socjalizmu i temat sam w sobie na oddzielne opowiadanie). A taki, np. Wojtek Pijanowski z Krzysiem Szewczykiem za swoje teledyski, montowane w dwie godziny z jakichś miksowanych w kazdym odcinku  fragmentów pop music, zarobią przez ten  czas dwadzieścia razy wiecej. Także aktorzy nie maja czasu na długie próby w nowych sztuakach, gdyz wolą odgrzewane kotlety, grane sama rutyną na iluś tam  scenach po Warszawie , Krakowie, Łodzi czy jeszcze gdzies indziej. No i brak chetnych z tzw. zaplecza technicznego, kazdy leci zarabiac do chałturnikó, a nikogo nie interesuje propagowanie, dajmy na to, klasyki, czy tzw. wartosci wyższych.

Tak sie już działo ponad 30 lat temu.

Teraz zas  jest  o dwa kregi piekieł niżej.

I pozostał juz tylko ich krąg dziewiąty.

 

 

zaloguj się by móc komentować

przemsa @gabriel-maciejewski
30 września 2017 12:36

> mam wrażenie, że wszystkie symboliczne formuły, w jakie próbuje
> się wtłoczyć historię są po prostu chybione i zalatują fałszem. 

Uważam, że nie sposób zainteresować trwale historią kogoś, kto nigdy nie wykazywał chęci, by ją poznać. Tak samo zresztą, jak nie można tego zrobić w przypadku matematyki. Żadne sztuczki tu nie pomogą; ani rekonstrukcje i wzruszające obrony Wizny, ani magia ciągu Fibonacciego. To wszystko przykuje uwagę na chwilę, ale marne są szanse, by wytworzyło coś trwałego.

 

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować