-

gabriel-maciejewski : autor książek, właściciel strony

Dlaczego wydajemy te dziwne książki?

Dawno nie było tu nic o polityce wewnętrznej. Musimy to nadrobić, albowiem zbliża się kolejna konferencja, a po niej – jak mniemam – cały krajobraz wydawniczy budowany przez Klinikę języka, może ulec zmianie. Może więc tylko przypomnę, że jedynie do piątku można wpłacać pieniądze za udział w konferencji w Kliczkowie. Na razie zapisało się 100 osób i choć to jest o 20 osób mniej niż ostatnio, uważam, że wystarczy. Umowa nie pozwala mi na przeciąganie zapisów poza dzień 21 czerwca.

No, ale wracajmy do tego krajobrazu. W kolejce do wydania stoi kilka tytułów, nie są to książki łatwe, nie mają nic wspólnego ze współczesnymi, tak zwanymi problemami, a to znaczy, że nie ma w nich nic o gejach, równouprawnieniu kobiet i perspektywach rozwoju Unii Europejskiej. Nie ma tam, tych rzeczy, albowiem one nie cieszą się rzeczywistym zainteresowaniem czytelników. Ja zaś staram się publikować takie treści, które to rzeczywiste zainteresowanie wywołują. Polityka moja polega na penetrowaniu nieznanych, mało znanych, albo zakłamanych obszarów treści, które są następnie dyskutowane na naszym forum o nazwie „Szkoła nawigatorów”. Przez ostatnie lata tematem dominującym we wszystkich dyskusjach była polityka Londynu. To nie zejdzie z repertuaru, ale uważam, że trzeba zaproponować czytelnikom coś innego. Dlatego też zdecydowałem się na edycję pracy Ignacego Schipera „Dzieje handlu żydowskiego na ziemiach polskich”. Problematyka handlu żydowskiego bowiem, będzie jednym z filarów polityki wydawniczej przez najbliższe miesiące. To nie wszystko jednak. W zeszłym roku zleciłem tłumaczenie, ważnych w mojej ocenie tekstów, napisanych w języku francuskim. Trochę nam się wszystko obsunęło i na pierwszy ogień pójdzie inny tekst niż to pierwotnie zaplanowałem.

Wczoraj dostałem pierwsze tłumaczenie. Przeglądałem je przez cały dzień i uważam, że jest to dobry kierunek. Tekst nosi tytuł „Dziewczyna w armii wandejskiej. Niepublikowane wspomnienia 1793”. Chcę bowiem, abyśmy tutaj poruszyli i uszczegółowili na tyle, na ile zdołamy wszystkie kwestie dotyczące wojny w Wandei. Ze szczególnym wskazaniem na propagandę i kwestie ekonomiczne. Na jesieni, albo zimą pojawi się kolejna pozycja. Ona miała się ukazać wcześniej, ale ze względu na osobiste problemy tłumaczki, została zawieszona. W końcu przekazałem rzecz innej tłumaczce, która zabierze się za to po wakacjach. Nie powiem na razie co to jest, ze względu na dobrze pojęty interes własny. „Dziewczyna w armii wandejskiej” jest jeszcze przed korektą, a więc trochę na to poczekamy. Po korekcie za to, ale jeszcze przed składem, jest kolejny tom publicystyki politycznej Hipolita Korwin Milewskiego. Nosi on tytuł „Co zrobić ze wschodem Europy” i mimo tego iż napisany został w roku 1919, pozostaje zadziwiająco aktualny. Postaramy się, żeby w wakacje książka była gotowa.

To nie wszystko. Chcę uspokoić wszystkich tych, którzy czekają na komiks „Sacco di Roma”. Tomek skończył planszę numer 35. To jeszcze trochę potrwa, ale na pewno się ukaże. Przepraszam wszystkich, że ciągnie się to tyle czasu. Obaj mamy nawał zajęć.

Mamy więc następujące filary polityki wydawniczej na najbliższe miesiące – handel i ekonomia żydowska, wojna w Wandei i Europa wschodnia w publicystyce Polaków piszących w języku francuskim. Ja tylko dodam, celem poinformowania tych, którzy nie rozumieją w co się tu gra, że ja na te książki nie biorę dotacji z żadnego ministerstwa, ani żadnej fundacji. Aha, jeszcze jedno, z tą historią Francji to nie koniec. Połowa tłumaczenia „Ludwika Świętego”, książki napisanej przez Le Goffa jest już gotowa. W sierpniu dostanę do ręki tłumaczenie średniowiecznego tekstu opowiadającego o krucjacie przeciwko katarom. Tak to mniej więcej będzie się toczyć przez najbliższe miesiące. Mam nadzieję, że mnie to wszystko nie zabije, bo sprzedaż jest, rzekłbym, umiarkowana. No, ale jakoś to przetrzymam. Rozumiem, że są upały, wybory i rocznice. Nie mam niestety żadnej możliwości skokowego powiększenia sprzedaży i chyba nie chcę jej mieć. Wolę powoli to wszystko rozbudowywać. Drażni, mnie jednak to, że potrafi do mnie napisać przedstawiciel dotowanego przez państwo wydawnictwa „Arcana” i żądać wyjaśnień dotyczących mojej aktywności wydawniczej. Uważam, że to skandal. Żaden żebrak-etatysta nie będzie się ode mnie domagał wyjaśnień w żadnej kwestii. I niech lepiej wszyscy to zapamiętają.

Musimy nieco przystopować z wydawaniem naszego kwartalnika „Szkoła nawigatorów”. Kolejny numer ukaże się z opóźnieniem, będzie zaś poświęcony Wenecji. Okoliczności zmuszają mnie także do zmniejszenia nakładów kwartalnika. Przynajmniej do momentu, kiedy nie wyprzedam tych egzemplarzy dawniejszych numerów, które zalegają magazyn. Polityka wydawnicza polega na tym między innymi, żeby omijać lub łamać ograniczenia, jakie stawia przed wydawcą, ten krańcowo oszukany rynek.

Teraz słów kilka o zwiększaniu obrotów. Mam bardzo ograniczone możliwości jeśli idzie o powiększanie obrotów i zysków wydawnictwa. W zasadzie mogę tylko powiększać ofertę i pisać bloga. Nie zrezygnuję z konferencji, to jasne, bo one pozwalają na kontrolowanie sprzedaży. Nie zrezygnuję także, choć pewnie trudno będzie je organizować w równych odstępach czasowych, z dyskusji panelowych. Pomyślałem jeszcze o wykładach, które będą nagrywane i wpuszczane do sieci, a dotyczyć będą naszych dawniejszych i współczesnych publikacji. Nad formułą tych wystąpień muszę jeszcze pomyśleć. Ponieważ czysty zysk dają mi wyłącznie moje własne publikacje, musicie się przygotować na to, że będzie ich więcej. Niestety. Muszę wydać trochę własnych książek i niektóre wznowić, żeby mocniej stanąć na nogach i sprostać wyzwaniom, czekającym mnie na jesieni. Trzeba będzie zbudować magazyn. Pozwolenie na budowę już jest.

 

Wrócę jeszcze na chwilę do tematyki francuskiej. Ona już jest obecna w naszym wydawnictwie, poprzez zakupione w Wydawnictwie Diecezjalnym w Sandomierzu dwa tomy prozy Jeske-Choińskiego: „Jakobini” i „Terror”. Pod koniec czerwca, albo w wakacje w naszym sklepie znów znajdzie się książka „Ludobójstwo francusko-francuskie. Wandea departament zemsty”. Jest to ważny tekst, opowiadający o tym jak republikanie widzą, bo zakładam, że tak jest do dzisiaj, politykę wewnętrzną wobec tych osób, które w republikę nie wierzą.

Przypomnę jeszcze tylko kim był Teodor Jeske-Choiński. To był ten pan, którego książki, ze względu na zawarte w nich antysemickie treści, zostały wyrzucone ze wszystkich bibliotek publicznych, tuż po wojnie, a następnie zniszczone. Pamięć o nim zaś miała ulec całkowitemu zatarciu.

Tak mniej więcej, bo możliwe są różne wahnięcia, wyglądać będzie polityka wydawnicza Kliniki Języka. Do zimy, potem może coś się zmieni.

 

Zapraszam na portal www.prawygornyrog.pl

 


 



tagi: książki  polityka  wydawnictwo 

gabriel-maciejewski
17 czerwca 2019 10:21
16     1789    16 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Andrzej-z-Gdanska @gabriel-maciejewski
17 czerwca 2019 12:00

Z mojego egoistycznego punktu widzenia plany wyglądają świetnie. Życzę dużo zdrowia i pomyślności w interesach i opieki Bożej, bo ta jest niezbędna. :)))))))

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @gabriel-maciejewski
17 czerwca 2019 12:01

Liczę na tę opiekę

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @gabriel-maciejewski
17 czerwca 2019 12:04

Z mojego egoistycznego punktu widzenia cieszą plany nagrania różnych Twoich wystąpień. Nikt Ci nie podpowie ich formuły bo jest rzecz indywidualna. Ale kamera  "Cię lubi" więc myślę że to duży plus 

.

 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Maryla-Sztajer 17 czerwca 2019 12:04
17 czerwca 2019 12:07

To na razie projekt, potrzebny jest jeszcze czas i plan. Za dużo rzeczy się dzieje na bieżąco. Po Kliczkowie o tym pomyślę

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @gabriel-maciejewski
17 czerwca 2019 17:12

Gdzieś z 90% czytających informacje o książkach czerpie z Internetu. Więc niech kto żyw wrzuci tu i ówdzie info o książkach wydawanych przez Klinikę Języka. Kiedyś Gapol ratował się zamawiając czytelników do kupowania dwóch numerów. Dali radę. Czasami warto kupić coś w dwóch sztukach i podrzucić znajomym.  

Pomysł ze zmniejszeniem nakładu SN uważam za trafiony. Kto nie kupi niech żałuje. Potem znajdzie na allegro kilka razy drożej. No i w ogóle: klikać, klikać i klikać. Samo się nie zrobi.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski
17 czerwca 2019 17:54

Wygląda to bardzo dobrze.

zaloguj się by móc komentować


Paris @valser 17 czerwca 2019 18:58
17 czerwca 2019 20:32

No prosze...

... zeby nie ta cala fronda ze swoimi darmozjadami i ta cala Vincent - to do tej pory bysmy  w  czarnej  d***e  byli... i nic "nie wiedzieli"  !!!

 

zaloguj się by móc komentować

rotmeister @gabriel-maciejewski
17 czerwca 2019 22:25

Przed chwilą mi na emaila przyszło. Info o wydawnictwie widmo, które wydaje ważne książki Antony Suttona. Ostatnia to jak widać "Wall Street i ZSRR". Promocja tych książek w zasadzie zerowa, strony www nie ma. Czym kierują się tacy ludzie? "Wall Street i rewolucja bolszewicka" wydało wydawnictwo Wektory w znacznie lepszej szacie graficznej. A tu?

https://allegro.pl/oferta/wall-street-i-zsrr-8187373449

zaloguj się by móc komentować

ikony58 @gabriel-maciejewski
18 czerwca 2019 06:42

 Jeske-Choiński 'Rząd zydowski'

Te tajemnice kahalów odsłoni! dopiero wy-chrzcony żyd, Brafmann, w książce p. t. „Książka o kahale", "wydanej w Wilnie w r. 1870 tym w języku rosyjskim. JDzieło to, demaskujące krecią robotę kanałów, wykupili oczywiście żydzi skwapliwie. Kilka jednak egzemplarzy zdążyli nabyć chrześcijanie. Jeden z nich wpadł w ręce K. Wolskiego, który przełożył na język polski „najciekawsze i najbardziej uderzające ustępy, akta i dokumenty kahal-ne" i wydał to streszczenie we Lwowie (nakładem księgarni T. H. Richtera) p. t. „Żydzi i kanały". W roku 1914 wydał w Warszawie St. Nie-mira nowe wydanie bardzo zajmującej książki Braf-manna.
W tej książce znajduje się mnóstwo różnego rodzaju dokumentów, odsłaniających metodę wyzysku żydów. Dowiadujemy się pomiędzy innemi, w jaki sposób pozwalał kahał swoim współwiercom zagarniać mienie „gojów". Jeden z tych dokumentów wystarcza, by nauczyć chrześcijanina sztuczek żydowskich. Naprzykład następujący akt sprzedaży domu Kistera Abrahamowi Abeli: „Na ogólnem zgromadzeniu reprezentanci kahału i przewódcy naszego miasta postanowili sprzedać prawo wyzyskiwania i owładnięcia murowanego magazynu, należącego do chrześcijanina Kistera, położonego na wy-sokjm rynku, bogaczowi Rabi Abrahamowi-Abel, prawo, które ma służyć jego potomkom lub pełnomocnikom.

 Brafman Jakub Żydzi i Kahały 1870.pdf - Lektury PDF ... 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @ikony58 18 czerwca 2019 06:42
18 czerwca 2019 06:54

Takie rewelacje możesz sobie przeczytać w powieści Klemensa Junoszy "Pająki". Nie wydam tego

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @rotmeister 17 czerwca 2019 22:25
18 czerwca 2019 06:56

Pożyteczni idioci nakręcają koniunkturę, a ktoś, kto nie chce zdradzać nazwiska, na tym korzysta. Próbowałem to kupić. Nie udało się. Po co on ma to komuś sprzedawać, jak Sutton jest na tapecie bez przerwy i promocja się kręci. 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @valser 17 czerwca 2019 18:58
18 czerwca 2019 06:58

To ciekawe, były też inne towarzystwa pomocy. Na przykład Stowarzyszenie Pomocy Naukowej dla Polek im. J.I. Kraszewskiego, założone przez mecenasa Adolfa Grossa. Ciekawe czym się zajmowało, bo nie dotarłem. 

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @Kuldahrus 17 czerwca 2019 17:54
18 czerwca 2019 06:58

Ale wymaga wielkiego wysiłku

zaloguj się by móc komentować

gabriel-maciejewski @rotmeister 17 czerwca 2019 17:12
18 czerwca 2019 06:59

Sam nie wiem czy warto, napracujecie sie, a nic może z tego nie wyjść

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @gabriel-maciejewski 18 czerwca 2019 06:58
18 czerwca 2019 19:37

Oczywiście, jak najbardziej.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować